Wystarczy tej przerwy. Dlaczego tak długo i co dalej?

img_0075

Hej 🙂

Witajcie po krótkiej przerwie. No może nie takiej krótkiej – trochę czasu mnie tu rzeczywiście nie było. Na początku chcę przeprosić tych z Was, których nieświadomie przyzwyczaiłem do co wtorkowego artykułu na blogu – wiem, że zaburzyłem nieco Wasze oczekiwania. Przerwa była mi potrzebna z kilku powodów. O tych powodach a także w kilku słowach o tym co dała mi ta przerwa będzie właśnie dzisiejszy wpis. Wszystko oczywiście w pewnym nawiązaniu do spełniania marzeń – bo przecież to o tym jest ten blog 🙂 . Wierzę, że Ci z Was, którzy czekali na mój powrót będą zadowoleni i nie będą krzyczeli, że tak się nie robi. Ok – zatem witajcie ponownie 🙂 .

Gdy w kwietniu napisałem króciutką notkę, że za chwilę dalszy ciąg programu nie przypuszczałem, że oderwę się od tego miejsca na dłużej. Stało się tak pod wpływem kilku czynników. Po pierwsze wspomniany projekt, który miał mi zabrać dość dużo czasu rzeczywiście pochłonął go mnóstwo. Niestety okazało się, że na ten moment niezbyt fortunnie ustaliłem swoje priorytety i owszem projekt jest ekstra – ale nie w tym momencie naszego życia 🙂 .  Za wcześnie zacząłem myśleć o sielskim życiu emeryta z własnym kawałkiem raju, któremu poświęca się większą część dnia w sposób naturalny, niewymuszony i sielsko powolny. Marzenie to zostało więc przesunięte na bliżej nieokreślony termin z zapasem co najmniej kilkunastu lat. Nie zmienia to faktu, ze nadal pracuję nad koncepcją przyszłego raju jednak nie tak intensywnie jak jeszcze kilka miesięcy temu. Na dzień dzisiejszy główne miejsca na liście marzeń zajmują te z bliskiej przyszłości.  I w sumie to jest prawidłowe podejście.

Kolejnym powodem, który dość znacznie przedłużył moją nieobecność w Waszych komputerach czy smartfonach jest smutny fakt dotyczący spełnianych marzeń. Otóż niestety czasami okazuje się, że Waszą radość ze spełnionego marzenia mogą zagłuszyć skutecznie osoby lub grupy osób, którym jest to wybitnie nie po drodze. Osobiście doświadczałem tego typu reakcji wielokrotnie – za każdym razem doprowadzając jednak do tego, że spływało to po mnie to jak po przysłowiowej gęsi 🙂 , czym jeszcze bardziej rozjuszałem osoby zdenerwowane faktem kolejnego odhaczanego na mojej liście marzenia. Gdy zdałem sobie sprawę, że z powodu moich artykułów osoby nie mające w życiu innego celu niż przeszkadzanie innym w ich drodze do szczęścia jeszcze mocniej mogą odczuć potrzebę wyrażania swojego bzdurnego zawistnego niezadowolenia w sposób, którego nie będę mógł zaakceptować, pojawił się we mnie smutek. Biłem się z myślami czy powinienem wobec tego zaprzestać robić to co lubię, czy trwać pomimo to w swoim postanowieniu i dzielić się swoim doświadczeniem i spostrzeżeniami z tymi, którzy tego chcą. Ten wpis pokazuje, że zdecydowanie bardziej zależy mi na ludziach normalnych, którzy być może dzięki tym tekstom spełnią choćby część swoich marzeń, niż tych, którzy żywią się fetorem swoich działań rozsiewanych z powodu własnej zranionej kompleksami i niepowodzeniami drogi. Mimo wszystko współczuję takim ludziom – kto wie, być może przy odpowiedniej pomocy zdobyliby się oni z powrotem na krok ku spełnianiu swoich marzeń i zajęli się naprawianiem swojego popsutego życia.

Jeszcze jeden aspekt tworzenia treści publikowanych szerszemu gronu nie dawał mi spokoju. A co  – jeżeli pod wpływem mojego artykułu, ktoś podejmie błędną decyzję i rzuci robotę w korporacji i wyjedzie w Bieszczady i po pół roku stwierdzi, że to błąd, albo co gorsza pędząc za swoimi marzeniami zamieni swoją kochaną ale na przykład spokojną i wyważoną małżonkę na ekstremalnie rozrywkową osobę egzotycznego pochodzenia, która pobawi się przez kilka tygodni i odejdzie do kolejnego dawcy kapitału? Pewnego dnia zdałem sobie sprawę, że ktoś ślepo powielający moje ruchy opisywane czasami na blogu może sobie wyrządzić nieświadomie krzywdę. Nie w każdym momencie życia podróż z biletem w jedną stronę w przysłowiowe Bieszczady jest dobrym rozwiązaniem, tak jak nie zawsze należy odpuścić wszystko inne by zająć się tylko spełnianiem swoich marzeń. Po kilkunastu dyskusjach z bliższymi i dalszymi osobami uświadomiłem sobie, że chcąc mieć zerowy wpływ na życie innych ludzi musiałbym zamilknąć jak głaz i stać się totalnie neutralnym pozbawionym myśli człowiekiem najlepiej odizolowanym od ludzi w zakamarkach jakiegoś niedostępnego lasu. A tak nie chcę 🙂 . Poza tym nie mogę być odpowiedzialny za decyzje innych osób, choć jakąś tam odpowiedzialność jednak czuję.

Do tej pory za sprawą tego miejsca dotarła do mnie bardzo duża ilość pozytywnych reakcji – co dla mnie ma jednoznaczny wydźwięk. To co robię jest dla zdecydowanej większości dobre – a co najważniejsze  – jest dla mnie doskonałą zabawą, przygodą, możliwością budowania swoich marzeń i ma na mnie zdecydowanie dobry wpływ.

W związku z tym postanowiłem działać dalej. Uprzedzam tylko tych z Was, którzy chcieliby kropka w kropkę naśladować pewne opisane przeze mnie sytuacje. Każdy z nas jest inny, każdy z nas ma różne doświadczenie, znajduje się w różnych momentach życiowych, otaczają nas różni ludzie, różne systemy powiązań, zależności i ta sama czynność może odnieść diametralnie różne skutki. Dlatego jeżeli to co przekazuję w tym miejscu inspiruje Was do działania to bardzo dobrze – jednak mierzcie zamiary i drogę do spełniania marzeń według dobrze rozpoznanej Waszej obecnej sytuacji. Nie wierzcie ślepo w to, że jeżeli coś zadziałało u mnie to na sto procent zadziała i u Was. Nie liczcie również na to, że to co wywołało u mnie puls 200 na minutę czy łzy wzruszenia to samo spowoduje i u Was. Wielokrotnie wspominałem, że skorzystałem z bardzo wielu inspirujących książek, publikacji, blogów, wywiadów, znajomości, rozmów i spotkań – jednak wybierałem z nich to co ja uznawałem za dobre dla mnie. I takiej postawy życzę Wam.

Kochani Marzyciele – dziękuję za to, że jesteście i mam nadzieję, że to była ostatnia tak długa przerwa w naszej znajomości 🙂 . A co do marzeń – najbliższe do spełnienia to mega imprezka urodzinowa na moją cześć, która odbędzie się całkiem niedługo i liczę na to, że będzie właśnie taka jak sobie wymarzyłem 🙂

Pozdrawiam Serdecznie – marzyciel 🙂 .

Pokaż znajomym jak spełniać marzenia. Udostępnij post i polub nas na FB

4 myśli na temat “Wystarczy tej przerwy. Dlaczego tak długo i co dalej?”

  1. Skupiles sie tylko na tym ze ktos jest niezadowolony. Szkoda i niewarto. Nie wszyscy musza to czytac. Kazdy czyta co lubi. Jak ja nie lubie kryminalow to ich poprostu nie czytam. Zycze powodzenia i duzo weny do pisania. Pozdrawiam

    1. To nie do końca tak. Kiedyś obejrzałem film efekt motyla. Bardzo ciekawy i poruszający tematykę wpływu każdego zachowania, każdej chwili na życie innych osób dookoła. W takim sensie czuję odpowiedzialność za swoje teksty i efekty jakie mogą one wywołać. A kwestia niezadowolenia niektórych troli – to coś co dość mocno odbiera energię do dzielenia się tym co uważam za fajne i nadające się do dzielenia. Ale mniejsza z tym – trole były, są i będą – najlepszym i najczęściej stosowanym przeze mnie w życiu wyjściem jest ich ignorowanie 🙂 – to ich wkurza najbardziej 🙂 . ta sama zasada będzie dotyczyła mojej działalności w sieci. Dziękuję za słowa otuchy i zapraszam na kolejne odsłony działalności marzyciela 🙂 i życzę również mnóstwa spełnionych marzeń 🙂

  2. Cieszę się, że jednak wróciłeś 🙂 przypomniała mi się nasza rozmowa z powrotu z pewnego świetnego spotkania , pozdrawiam!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *