Trzeba żyć teraz, jest później niż Ci się wydaje.

zachod-19

Hej 🙂

Są w życiu okazje na które się czeka, aby spełnić jakieś swoje marzenie. Dla jednych będzie to okrągła rocznica urodzin czy ślubu, dla innych zdobycie jakiegoś trofeum czy osiągnięcie jakiegoś celu. Mówimy sobie ok  – na czterdzieste urodziny polecę balonem – albo – jak skończę studia to pojadę na kolację z ukochaną do Paryża. Z jednej strony jest to dobre postępowanie – ponieważ w niektórych przypadkach może służyć za nagrodę za wytrwałość w dążeniu do celu. Ale czy zawsze powinniśmy czekać do jakiegoś momentu aż spełnimy swoje marzenie? Czy nie jest tak, że działa tu tajemnicza siła zwana prokrastynacją? Czy to nie my sami sabotujemy swoje działania odkładając na później coś na czym nam zależy? Ale jak to? Że niby ja sam doprowadzam do tego, że spełnienie mojego marzenia odsuwam w czasie? Niemożliwe…. A jednak.

W życiu każdego człowieka pojawiają się etapy. Jest dzieciństwo, w którym bardzo często udaje się nam małe marzenia spełniać bardzo szybko. Okres szkolny w którym jest już trochę trudniej, bo przytłacza nas coraz więcej obowiązków, studia, gdzie jest jeszcze mniej czasu na spełnianie marzeń (choć znam wyjątki od tej reguły 🙂 ) i w końcu w wyczekanym dorosłym życiu gdzie praca i dom, firma i zajęcia pozalekcyjne, dzieci i małżonek, urzędy i szkoły, rachunki, banki, sprawy, sprawy i sprawy pochłaniają całe 24 godziny z doby, z króciutką przerwą na sen. W trakcie tego jak zaczyna brakować nam czasu standardowo zapominamy o tym co nas kręci a sami zaczynamy się kręcić chomiczym kole. I nawet jeżeli przez chwilę przypomnimy sobie o jakimś marzeniu odkładamy je na półkę z jakimś określonym lub nieokreślonym terminem wykonania.

Brzmi znajomo? Spróbujcie sobie przez chwilę przypomnieć, kiedy udało Wam się na spokojnie posiedzieć nad listą z marzeniami i zdecydować, że dzisiaj zabieracie się za organizację spełnienia wycieczki na którą czekacie od lat. Nawet jeżeli za moją namową założyliście listę z marzeniami i sami zdumieni stwierdziliście, że tych marzeń pojawiło się aż tyle, to i tak statystycznie sięgacie po tą listę stosunkowo rzadko i najczęściej po to by pomarzyć o spełnianiu tych marzeń w bliżej nieokreślonej przyszłości. Jestem pewien, że wśród czytelników bloga są również tacy, którzy zakreślają kółkiem konkretne marzenie mówiąc sobie – „ok – teraz Ty” – ale statystycznie takich osób jest mniej.

Dlaczego tak się dzieje? Wydaje nam się niestety, że powinniśmy w pierwszej chwili wytężyć wszystkie siły by pozałatwiać wszystkie niecierpiące zwłoki sprawy, które pukają do naszej głowy i starają się o to byśmy zwrócili na nie swoją uwagę. Są to wymienione wcześniej praca, szkoła, rachunki, sprawy, rodzina, znajomi, obowiązki itp, itd. Dopiero na samym końcu ledwo widoczne z daleka stoją w kolejce własne marzenia. Są tak daleko, że aż są prawie niewidoczne. Sam wpadam w taką kołomyję od czasu do czasu, na szczęście ja mam bloga, który tę kolejkę dezorganizuje i przepuszcza pojedyncze marzenia na przód kolejki tak jak w kasie przepuszcza się kobiety w ciąży 🙂 . Ci z Was, którzy są tutaj częstymi gośćmi lub wpisali się na listę marzycieli na Facebooku lub obok po prawej stronie, również co tydzień przypominają sobie o istnieniu marzeń w swoich głowach i na listach 🙂 . Dlatego gorąco zachęcam abyście zapisali się na powiadomienia o nowych artykułach.

Ostatnie lata wiele razy się zastanawiałem nad kwestią odkładania na później momentu spełniania swoich marzeń i zacząłem się bliżej przyglądać poszczególnym osobom z mojego bliższego i dalszego otoczenia. Wszyscy to robimy. Wszystkim nam się wydaje, że kiedyś będziemy mieli więcej czasu na spełnianie marzeń. Może i rzeczywiście na emeryturze będzie trochę więcej czasu, ale czy będzie wtedy kasa na to a tym bardziej siły i chęć? Czy będzie mi się chciało jeździć Harleyem jak będę miał 75 lat? Optymistyczny wariant oczywiście zakłada taką możliwość i nawet widzę siebie na wielkim czarnym motocyklu w takim wieku – ale umówmy się – do tego czasu może wydarzyć się mnóstwo nieprzewidzianych rzeczy. Te nieprzewidziane rzeczy mogą się wydarzyć za dziesięć lat, za pięć czy za rok, a czasami jutro.

Jakiś czas temu przeczytałem zdanie u bliskiej mi osoby na tablicy na FB. Trzeba żyć teraz – jest później niż Ci się wydaje. Nie zabrzmiało to optymistycznie, wiem, ale sama sytuacja w której to akurat zdanie pojawiło się u tej osoby też nie była optymistyczna. Z dnia na dzień dowiedziała się o swojej bardzo poważnej chorobie, która może mieć tragiczne i natychmiastowe konsekwencje. Takie chwile powodują najczęściej, że zatrzymujemy się na chwilę i znajdujemy czas by pomyśleć o tym po co jesteśmy na świecie. W takim momencie zaczynamy zauważać te wszystkie rzeczy, które zawsze chcieliśmy zrobić, a których być może nie będziemy w stanie spróbować, bo nie będzie już czasu, siły, zdrowia albo i nas samych. Spieszę poinformować, że ta bliska mi osoba poradziła sobie z chorobą i ma się coraz lepiej, ale myślę, że zdanie które wystawiła na swojej tablicy zapadło jej mocno w głowie. Mi również i mam nadzieję, że zapadnie Wam.

Trzeba żyć teraz – jest później niż CI się wydaje. Chciałbym aby to zdanie wybrzmiewało w mojej głowie za każdym razem, gdy pomyślę sobie, że mogę odłożyć coś co przybliża mnie tego by spełnić marzenie. Chciałbym by się pojawiało za każdym razem, gdy postawię sobie swoje marzenia na samym końcu kolejki zaraz za czynnościami, które wg innych postronnych osób powinny być wykonane w pierwszej kolejności. Chciałbym aby to zdanie pojawiało się w momentach kiedy o swoim marzeniu opowiada mi moja żona, opowiadają moje dzieci, moja mama czy moi przyjaciele i rodzina. Chciałbym, aby pojawiało się za każdym razem gdy zobaczę szansę na spełnienie swojego lub czyjegoś marzenia po to, by nie odkładać tego na później tylko właśnie tę szansę wykorzystać.

Drodzy marzyciele – Jeżeli macie chwilę czasu zastanówcie się nad swoimi marzeniami, zastanówcie się czy rzeczywiście nie jesteście tu po to aby robić fajowe rzeczy. Jeżeli macie listę weźcie na pierwszy rzut marzenie, które Waszym zdaniem nie potrzebuje do spełnienia miliona dolarów ani dziesięciu lat przygotowania tylko da się załatwić minimalnym kosztem i w miarę szybko. Dajcie sobie szansę poczuć tę dziką – dziecięcą radość ze spełnienia marzenia. Dzięki temu ze zdwojoną siłą przystąpicie do spełniania kolejnych i kolejnych i kolejnych. Życie powinno przynosić radochę, a nie poczucie beznadziei i szarości. A kiedy zobaczycie szansę, że możecie spełnić swoje czy czyjeś marzenie to zróbcie to od razu a nie czekajcie na urodziny czy okazję.

No właśnie – a propos nie czekania na okazję, podjęliśmy decyzję z moją żoną o podarowaniu małego kotka naszej córce. Początkowo miał być to prezent urodzinowy, ale to dopiero w marcu. Postanowiliśmy załatwić to teraz, żona rozejrzała się po sieci i znalazła uroczego kociaka w którym już rozkochała się nasza córka. Na kotka musimy jeszcze poczekać kilka dni ale totalny wybuch radości u naszej córki pokazał kolejny raz, że nie ma co czekać ze spełnianiem marzeń na specjalne okazje. A swoją drogą pamiętacie jeszcze jak to jest cieszyć się tak mocno i tak szczerze jak dziecko z kociaka, którego sobie wymarzyło? Życzę Wam taka radość przytrafiała się Wam jak najczęściej.

Trzeba żyć teraz, jest później niż Ci się wydaje…

Pozdrawiam marzyciel.

 

Pokaż znajomym jak spełniać marzenia. Udostępnij post i polub nas na FB

Jedna myśl na temat “Trzeba żyć teraz, jest później niż Ci się wydaje.”

  1. Zgadzam się w stu procentach!!! Szkoda, że ludzie czekają ze spełnianiem marzeń.. Czekają na idealne warunki, które mogą nigdy nie nadejść, z zupełnie błahego powodu – odpowiedni czas jest teraz 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *