Rzecz o sercu młodego piłkarza – spełnia się najważniejsze z moich marzeń.

Hej 🙂

Długo mnie tu nie było, co nie znaczy, że marzenia przestały się spełniać. Wiosna to szczególnego rodzaju pora wymagająca ode mnie większego poświęcenia czasu na bieżące sprawy. Ogród, działka, opał na zimę itp. itd. Do tego doszło parę innych okoliczności, które zabrały sporo czasu, ale dzisiaj, teraz mam chwilę by opowiedzieć o jednym z najważniejszych marzeń które właśnie się spełnia. Pomimo tego, ze artykuł piszę z sali szpitalnej jest to dla mnie bardzo radosna chwila. Znacie mnie już i wiecie, że dla mnie każde marzenie jest ważne jeżeli własne i daje radość. Ale wiecie też, że istnieją dla mnie marzenia, które są najważniejsze. O tym co to za marzenie i o dalszych nadziejach związanych z nim będzie dzisiaj.

Tak  – nie przewidziało Wam się. Siedzę przy łóżku szpitalnym, na którym słodko śpiąc po operacji leży mój syn. Laptop na szafce szpitalnej i bardzo mało miejsca na cokolwiek. O tym, że ta chwila nastąpi wiedzieliśmy od długiego czasu – to już ponad 8 lat jak dowiedzieliśmy się, że z sercem naszego syna nie wszystko jest tak jak być powinno. Od tamtego czasu przygotowywaliśmy się psychicznie do dzisiejszego dnia. Musieliśmy też dbać o to, by młody fan futbolu nie pozwalał sobie na zbyt mocny wysiłek fizyczny. Stąd pozycja bramkarza na której bezpiecznie mógł się realizować.

Wielkim marzeniem naszego syna jest profesjonalne granie w piłkę – i to w polu a nie na pozycji bramkarza, na której nawiasem mówiąc ma spore sukcesy w amatorskiej grze. Niestety to właśnie marzenie było przyblokowane przez wspomniany już defekt. Nigdy jednak nie przestawaliśmy wierzyć w to, że przyjdzie taki dzień, gdzie problem zdrowotny zostanie naprawiony i kariera piłkarska stanie przed nim otworem. Co prawda zostaje jeszcze niedługi okres rekonwalescencji i badania kontrolne, które wierzę, że potwierdzą całkowity sukces przebytej operacji, ale ta dzisiejsza chwila jest dla nas spełnieniem wielkiego marzenia.

Przy okazji okazało się coś jeszcze. Tak łatwo przychodzi nam mówienie o tym, że nie mam czasu na to, nie mam czasu na tamto. W poniedziałek o 13:30 dostałem niespodziewany telefon z zapytaniem czy będziemy w szpitalu do godziny 15:00 – bo czeka na nas miejsce. Szczerze się zdziwiłem bo nie miałem wcześniej znaku, że ktoś nas oczekuje. Okazało się, że mamy być maksymalnie we wtorek rano w szpitalu, w środę jest operacja i zostajemy do piątku. W tym samym czasie miałem rozplanowany w pracy bardzo pracowity tydzień z trzema dniami w delegacji, moja małżonka również w pracy miała sporo zadań. Córka szykowała dla nas w przedszkolu bardzo ważne przedstawienie. Obydwoje mieliśmy także rozplanowane zajęcia w domu, ponieważ jest w nim aktualnie totalna masakra bo jesteśmy umówieni na cyklinowanie podłóg na piętrze 5 czerwca i całą górę do tego czasu  popołudniami mieliśmy  wyczyścić z wszystkich mebli, kaloryferów, szaf wnękowych i zabezpieczyć foliami pozostałą resztę przed pyłem.

Co się okazało po telefonie? Okazało się, że czas jest. Że to my nadaliśmy najwyższą rangę tym wszystkim wspomnianym wyżej rzeczom, a telefon ze szpitala zweryfikował te rangi. Nagle można było wszystko przeorganizować i przełożyć na późniejszy czas. A to czego nie da się przełożyć zepniemy podczas weekendu i tak ogarniemy to co mamy ogarnąć. Nieoceniona jak zwykle okazała się pomoc osób, na które zawsze w takim przypadku możemy liczyć.

Jeszcze jedna dobra wiadomość. W międzyczasie podczas pisania artykułu przyszedł z wizytą profesor, który operował syna i powiedział, że operacja była wzorowa, przebiegła bez komplikacji i póki co wszystko wskazuje na to, że będzie sukces całkowity 🙂 .

Drodzy marzyciele  – na tę chwilę pozostawiam Was z tym artykułem i z przesłaniem, że czasami trzeba czekać bardzo długo na spełnienie marzeń, ale trzeba wierzyć w to, że się uda. Cieszę się, że mogłem się podzielić z Wami tą chwilą. I życzę Wam aby i wasze – najważniejsze z marzeń się spełniały.

Pozdrawiam

marzyciel 🙂

Pokaż znajomym jak spełniać marzenia. Udostępnij post i polub nas na FB

2 myśli na temat “Rzecz o sercu młodego piłkarza – spełnia się najważniejsze z moich marzeń.”

  1. Drogi Marzycielu, życzę synowi samych sukcesów zarówno na boisku jak i w szkole. Nic nie jest tak ważne jak zdrowie, mój pobyt w szpitalu też mi zweryfikował plany, ale widać tak czasami musi być. Zdrowia dla Was kochani!!!

    1. Masz rację – zdrowie jest najważniejsze. Życzę Ci wszystkiego dobrego i trzymam kciuki 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *