Prosta zamiana – gwarancja sukcesu na drodze do spełniania marzeń.

Hej 🙂

Ludzie od dawna poszukują złotego środka na wszystko co nas otacza. Najlepiej w skondensowanej, łatwo-przyswajalnej, niekłopotliwej, jednorazowej i taniej postaci. To samo dotyczy marzeń i ich spełniania. Dzisiaj podam Wam jedną z takich pigułek, skuteczną, łatwo przyswajalną, niekłopotliwą i cholernie tanią a w zasadzie totalnie darmową. Pokażę Wam jak za sprawą jednej zamiany spowodować, że Wasze marzenia zaczną się spełniać. Gotowi na receptę? Zapraszam.

Zanim jednak dojdziemy do wypisania recept z pigułką do spełniania marzeń chcę się tylko podzielić z Wami dwiema wiadomościami. Pierwsza to fakt, że laureatem konkursu z zeszłego tygodnia została Agnieszka L. która jako nagrodę wybrała książkę „Obudź w sobie olbrzyma” – serdecznie gratuluję i życzę ciekawej lektury. Ta książka w pewnym momencie mocno poprzestawała mi w głowie i to dość pozytywnie 🙂 . Zaznaczam tylko to o czym często wspominam przy okazji lektury czy polecania książek z szeroko rozumianego rozwoju osobistego. Z każdej książki wybierajcie to co uważacie za słuszne dla Was i nie próbujcie brać wszystkiego na 100% jako coś co musicie wdrażać w swoim życiu. Wybierajcie „perełki” które do Waszego życia wniosą pozytywne wartości. Agnieszko – niech Ci książka służy i niech będzie ciekawą przygodą.

Druga wiadomość, to spełnienie mojego kolejnego marzenia jakim był klubowy koncert mojego ulubionego zespołu „Strachy na Lachy” w  Zielonogórskim Kawonie. Uwielbiam klimat jaki tworzy ta kapela tym bardziej w takim kameralnym gronie. Nie wiem ile mogło być tam ludzi – może z dwieście osób, może z trzysta. W każdym razie fakt, że było nas mniej niż na plenerowych wielkich imprezach sprawiał, że czułem jakby Grabaż śpiewał specjalnie dla mnie i jakby cały zespół rzeczywiście świetnie się bawił. Koncert był też dla mnie rodzajem medytacji i totalnego poświęcenia czasu sobie. Byłem na tym koncercie sam – a to pozwala zatopić się totalnie w mojej ulubionej tuterazji. Serdecznie polecam od czasu do czasu takie samotne wyjście. To, że byłem sam nie wynikało z nieporozumień, czy dziwnych sytuacji między mną a moją małżonką – przeciwnie, mam to szczęście, że jestem z kobietą, która rozumie moje pasje i zainteresowania pomimo tego, że jej to nie kręci i co najważniejsze nie robi problemów, gdy chcę sam je smakować i przeżywać. Za co serdecznie Ci kochanie dziękuję 🙂 .  Tak przy okazji moja małżonka obchodzi dzisiaj urodziny – które? –  to się nie liczy – bo nadal jest zwariowaną laską, w której się zakochałem ale dojrzewającą jak wino z każdym rokiem coraz lepsze i wykwintniejsze. Wszystkiego Najlepszego Skarbie 🙂 .

No dobra – ale co z tą pigułką zapytacie. Naobiecywał i nie daje 🙂 . OK. Sprawa wygląda dość prosto i łatwo – chociaż nie jest już tak prosta we wdrożeniu. Opowiem Wam pewną rozmowę między mną a jedną bliską mi osobą sprzed kilku lat. Był taki moment, gdzie część publicystów mocno straszyła nas groźbą wojny ze strony Rosji. Może nie wprost, ale telewizornia i internet dość często bombardowały opinię zatrważającymi wizjami. Rozmowa odbywała się przy jakimś towarzyskim spotkaniu i choć staram się unikać drażliwych społecznie tematów tym bardziej pomieszanych z polityką tym razem wysłuchałem obaw tej osoby co do wybuchu niedalekiej wojny. Przypominam – sytuacja sprzed czterech może pięciu lat. Po wysłuchaniu ostrzeżenia i obaw powiedziałem, że nie chcę zaprzątać sobie tym głowy i radzę tej osobie to samo. Dlaczego? Otóż realnie nie mieliśmy w tamtym momencie żadnego wpływu na to czy coś takiego się stanie czy nie. Po drugie, temat był mocno nadmuchiwany co – jak pokazuje praktyka niewiele ma wspólnego z prawdą, za to wiele ze słupkami oglądalności. Po trzecie powiedziałem, że wolę ten czas który ta osoba marnuje na zamartwianie się i rozpatrywanie czarnych scenariuszy przeznaczyć na myślenie o tym jak mogę spełniać swoje kolejne marzenia.

Teraz zauważcie pewną rzecz. Minęło kilka lat – wojna nie wybuchła i póki co na razie chyba nam to nie grozi. Ja swoje myśli i energię skierowałem na swoje marzenia i na sposoby ich realizacji. Ta osoba zamartwiała się stanem geopolitycznym naszego kraju dość mocno chyba przekoloryzowanym przez media w celu uzyskania więcej sieki z reklam. Ja po drodze nauczyłem się wiele w obszarach, które mnie kręcą i pociągają – ta osoba rozmyślała co będzie jak już ta wojna wybuchnie. Ja nie zrobiłem zapasów konserw i paliwa, nie zbudowałem bunkra, nie uciekłem do USA czy Kanady -co ciekawe  ta osoba również nie. A co by się stało gdyby wojna wybuchła? Dostalibyśmy rykoszetem obydwoje – i ja i ta osoba – niezależnie od tego czy wcześniejsze kilka lat spełnialiśmy marzenia czy zamartwialiśmy się bez sensu.

Po co o tym piszę? Ponieważ to jest ta pigułka. Nazywa się: „to ja decyduję o czym chcę myśleć” Dlaczego uważam, że jest prosta? Dlatego, że pomijając pewne choroby psychiczne sami jesteśmy w stanie wpływać na to o czym myślimy. To my decydujemy sami na czym się koncentrujemy. To my decydujemy sami na co przeznaczamy swój wolny czas. Wystarczy zdecydować po cichu w głowie „nie będę myślał o polityce” i już zwalnia nam się dużo mocy obliczeniowej w naszych głowach do tego by znaleźć sposób na spełnienie kolejnego marzenia. Wystarczy zdecydować „nie będę oglądał paradokumentalnego szajsu w ogłupiającej telewizornii” i już zyskujemy kilkaset godzin rocznie do tego by spełnić swoje mniejsze czy większe marzenia. Wystarczy zdecydować „nie będę się zamartwiać tym co ludzie powiedzą” i już schodzi z nas potężna warstwa stresowej pierzyny i uzyskujemy świeższe spojrzenie na to co rzeczywiście mamy ochotę robić i jak żyć.

Świat, który nas obecnie otacza jest stworzony przez specjalistów tak by jak największa część naszej uwagi była skierowana tam gdzie Ci specjaliści chcą. Przybiera to różne formy – albo polityka strachu (wspomniany zły Putin rozjeżdżający czołgami nasz kraj), albo uzależnianie od substancji (uzależnionym społeczeństwem lepiej się kieruje), albo serwując otępiające i nic nie wnoszące pozycje w telewizornii i w sieci, albo programując otoczenie by wciągało nas bardziej i bardziej i bardziej. A właśnie – zauważyliście, że jak siadacie do pracy przy kompie to za kilkanaście minut Wasze myśli krążą wokół FB, Yuotube, śmiesznych kotów, serwisów plotkarskich, insta czy innych nagich ciał. A jak siadacie do Youtube lub FB na minutkę to po trzech godzinach wstajecie zastanawiając się co się stało z tymi trzema godzinami? Zamierzone działanie ukierunkowane na jak najdłuższe zachowanie Waszej uwagi. A gdyby tak tę samą uwagę poświęcić sobie? Swoim marzeniom i pragnieniom? Sposobom zaspokojenia tych marzeń i pragnień.

Wystarczy przestawić w swojej głowie wajchę na tory z napisem „Teraz Ja” i zająć się sobą. Wystarczy postawić znak stopu i powiedzieć nie – tym wszystkim rzeczom, które wbrew nam zaśmiecają nam głowę powodując brak czasu i chęci na rzeczy dla nas naprawdę ważne. Czy to, że będę się teraz martwił wynikiem rozmów starszych Panów mających zbyt wysokie mniemanie o swojej ważności w telewizyjnym studiu na tematy na których nierzadko wcale się nie znają coś zmieni? Tak zmieni tylko to, że uznam ten czas za zmarnowany, a mógłbym go poświęcić na myślenie o tym w jaki sposób zorganizować na przykład wypad na kolację do Paryża z ukochaną. Czy fakt, że będę się bombardował kolorami bielizny odsłoniętej podczas gali Oscarów albo Fryderyków da mi coś oprócz poczucia straconego czasu, który już nie wróci? Czy to, że obejrzę szkołę, policjantów i pielęgniarki w dlaczego ja i smutnych sprawach da mi coś poza poczuciem wściekłości na siebie za zmarnowanie kilku godzin, które mogłem pożytecznie dla siebie wykorzystać?

Drodzy marzyciele – ta pigułka to Wasza decyzja na co chcecie przeznaczać Wasz wolny czas i Waszą energię. Czy na myślenie o koleżance czy ciotce, która strzela fochami od rana czy na wizję podróży dookoła świata. Czy na konflikt pomiędzy Koreami, czy na strategii zdobycia pieniędzy na bilet na koncert ulubionej kapeli. No chyba, że jesteście osobami, które mają realny wpływ na sytuację na dalekim wschodzie – ale wątpię. Czy przeznaczycie czas na poznanie kolejnych przygód lekarzy i pielęgniarek ( a tak naprawdę speców od przyciągania uwagi i uzależniania od serialowego nałogu) czy na zdobycie uprawnień do pilotowania szybowca. Wiecie, że w momencie jak ktoś Wam nawija makaron na uszy o tym, że Rozenkowa miała białe gacie pod sukienką na gali albo czerwone, że polityk A jest lepszy od polityka B, że ta spod piątki to się puszcza z tym spod siódemki a tamten to dostał robotę przez łóżko możecie powiedzieć – „wiesz, nie interesuje mnie to. Powiedz mi – jakie masz marzenia?” Bardzo często zobaczycie tak zwanego karpia na twarzy tej osoby i albo zaczniecie rozmawiać o czymś istotnym i być może zainspirujecie się nawzajem albo przynajmniej przestaniecie być bombardowani spamem pseudoinformacyjnym.

Drodzy marzyciele – korzystajcie z tej pigułki i sami decydujcie o czym chcecie myśleć i na co chcecie kierować swoją energię. Nie dajcie sobie wmówić, że narzucony temat jest dla Was ważniejszy, niż to o czym wy myślicie, że jest dla Was ważne. Poświęcajcie sobie maksymalnie dużą ilość czasu i powiedzcie „nie” tym wszystkim, którzy chcą Wam ten czas zabrać na pierdoły. Nawet jak to będę ja 🙂 . Zadowoleni z pigułki? I o co chodzi z tym zdjęciem?

Pozdrawiam serdecznie – marzyciel.

Pokaż znajomym jak spełniać marzenia. Udostępnij post i polub nas na FB

3 myśli na temat “Prosta zamiana – gwarancja sukcesu na drodze do spełniania marzeń.”

  1. Witaj Bocianie dziś weszłam na twojego Bloga i już sie mnie nie pozbędziesz 😊bede tu częstym gościem. Jestem zachwycona tym co tu znalazłam i dumna ze znam takiego wyjątkowego człowieka

    1. Cześć 🙂
      Bardzo się cieszę, że Ci się tu podoba – rozgość się zatem i korzystaj z krainy marzeń. Mam nadzieję, że to miejsce będzie Ci się miło kojarzyć i dostarczy Ci inspiracji do spełniania swoich marzeń :-).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *