Postanowienia noworoczne – robić czy nie robić? I o pierwszym spełnionym marzeniu w 2017 roku

sylwek

Hej 🙂

Lubię Nowy Rok zresztą pewnie jak większość z Was. Początek stycznia jest fajnym okresem w którym duża część społeczeństwa robi postanowienia noworoczne z mocnym przekonaniem, że ten rok będzie wyjątkowy. Z drugiej strony barykady stoją Ci wszyscy, którzy wyśmiewają listy postanowień i twierdzą, że 1 stycznia jest taki sam jak 14 października czy 7 marca. Dzisiaj o tym czy warto, czy nie warto robić noworoczne postanowienia – oczywiście z mojego punktu widzenia, oraz o pierwszym marzeniu z mojej listy, które już zdążyło się spełnić 🙂 . Ciekawi? To jedziemy.

Jak pewnie zauważyliście w różnych środkach przekazu w pierwszych dniach nowego roku królują postanowienia noworoczne. Można je spotkać w telewizji, w programach śniadaniowych i rozrywkowych, w radio – wczoraj jadąc autem słyszałem w wiadomościach (widać można przekazywać i dobre wiadomości 🙂 ), w sieci na FB i innych społecznościowych mediach. Co ciekawe o ile dawniej rozmawiano głównie o postanowieniach i tym jak w nich wytrwać to coraz częściej do głosu dochodzą sceptycy próbujący pokazać, że ta cała zabawa w postanowienia noworoczne jest bez sensu i daje tylko złudzenie powodzenia.

Jak to jest u mnie? Uwielbiam postanowienia noworoczne i to nie dlatego, że wszystkie mi się udaje spełnić. Wcale tak nie jest – też wiele z nich pozostało tylko w sferze pobożnych życzeń 🙂 .  Moim zdaniem bardzo ważne jest aby postanowienia noworoczne były tak jak marzenia w całości Wasze. Pamiętacie jeden z pierwszych wpisów „czyje to marzenie„? Pisałem tam o tym, że aby marzenie się spełniło i przynosiło prawdziwą radość musi być Wasze. Tak samo jest z listą postanowień. Są co prawda sztandarowe postanowienia w stylu: Będę więcej zarabiać, odłożę pierdylion dolarów na koncie, schudnę, będę zdrowiej jadł, rzucę fajki, picie, dragi czy cokolwiek innego rujnującego zdrowie i kieszenie. Problem polega na tym, że jeżeli tego wcale nie chcecie to możecie zapisywać listy postanowień a i tak zgodnie z przewidywaniami pesymistów nie uda Wam się ich osiągnąć. Najważniejsze moim zdaniem jest dotarcie do samego siebie i uzyskanie odpowiedzi na pytanie; „co JA chcę osiągnąć w 2017 roku?”. Warto jest nad tym posiedzieć dłużej – to tak samo jak z listą z marzeniami. Musi być dopracowana i musicie w tworzenie listy z marzeniami jak i w noworoczne postanowienia włożyć dużo serca.

sylwek-4

Jak zauważycie w mediach, czasopismach czy w internecie podawane są różne liczby mówiące o tym ilu procentom ludzi mających postanowienia noworoczne one nie wyjdą. Ja czytałem o liczbie 75%, a nawet 90%. I jestem pewien, że główną częścią tego zbioru będą osoby, które po pierwsze zrobiły postanowienia po łebkach nie zastanawiając się nad tym, czy rzeczywiście tego chcą, po drugie nie zapisały sobie tego, po trzecie nie zastanowiły się jak tego dokonać, po czwarte podeszły do tego na zasadzie – „a i tak mi się nie uda” . Nawet jeżeli zrobicie listę postanowień w głowie bez zapisywania i po miesiącu (co i tak jest sukcesem) zarzucicie postanowienie do kąta to i tak jesteście w o wiele lepszej sytuacji niż Ci, którzy tego nie robią. Dlaczego? Bo próbujecie. Nie da się wygrać w totka nie wysyłając zakładu.

Zastanawiam się dlaczego niektórzy tak bardzo krytykują innych za te postanowienia i tak bardzo wyśmiewają się z tego, że komuś postanowienie noworoczne nie wychodzi. Tu znowu wychodzi nasza gnidowata cecha narodowa – radość z tego, że komuś coś nie wyszło. Nabijanie się z tego, że ktoś wyznaczył sobie cel i nie dotrwał, że ktoś chciał rzucić fajki a po tygodniu zapalił, że zaczął chodzić na siłownię, na basen, do klubu fitness a po miesiącu przestał i znowu zaległ na kanapie. Ci, którzy próbują są dużo bliżej spełnienia swoich marzeń i swoich postanowień niż Ci którzy nic nie robią.

Więc może Ci wszyscy nabijający się z osób bawiących się postanowieniami sami kiedyś spróbowali i im nie wyszło i się poddali. Być może stąd ten czasami szyderczy ton w tych wypowiedziach. W jednym z grupą sceptyków mogę się zgodzić, że do wprowadzenia zmian nie potrzeba nowego roku i jeżeli chcemy coś postanowić to możemy to zrobić w marcu czy w sierpniu. Niemniej jednak nowy rok jest jakimś symbolem, jakimś dla mnie przynajmniej mitycznym zamknięciem pewnego rozdziału i otwarciem nowego.

Są jeszcze dwie ważne sprawy – jak będziecie tworzyć postanowienia noworoczne unikajcie w nich porównań do kogoś. Nie ścigajcie się z kimś. Nie piszcie i nie myślcie że będziecie silniejsi niż Pudzianowski, szybsi niż Usain Bolt, czy wytrzymalsi niż Justyna Kowalczyk. Nie patrzcie na to by zarabiać więcej kasy niż sąsiad, zdobyć lepsze oceny niż kolega, grać w lepszym zespole niż odwieczny rywal czy być chudą jak Kate Moss. Największym sukcesem wg mnie jest to, kiedy dzisiaj jestem w czymś lepszy niż byłem wczoraj, a jutro będę lepszy niż dzisiaj. Druga sprawa – to nie stawiajcie poprzeczki na najwyższym możliwym poziomie – niech zmiany będą możliwe do zrealizowania, nie wszystko uda się od razu – czasem warto obniżyć poprzeczkę i podnieść ją wyżej w styczniu 2018 roku. Powoli i do przodu 🙂 .

sylwek-3

Moje noworoczne postanowienia to głównie praca z nawykami o czym wspomniałem w zeszłym tygodniu. Nawyki te mają pomóc mi osiągnąć pewne cele dotyczące mojego zdrowia, mojego angielskiego oraz usprawnić pozostałe aspekty mojego życia oraz bardzo mocno wspomóc spełnianie moich marzeń i marzeń moich bliskich. Na szczegóły przyjdzie jeszcze czas. O pierwszych wyrabianych nawykach napiszę w przyszłym tygodniu.

W tytule jest mowa o pierwszym spełnionym w 2017 roku marzeniu i teraz właśnie króciutko Wam o nim opowiem. Od kilkunastu lat moim marzeniem było spędzenie kulminacyjnego momentu sylwestrowej nocy w okolicy większego lub mniejszego miasta tak, by było widać fajerwerki i zabawę całego miasta jak na dłoni. W sumie to było nasze wspólne marzenie – moje i mojej żony. Od kilkunastu lat jednak składało się tak, że te momenty były spędzane albo na imprezie karnawałowej, albo u kogoś na domówce albo w naszym domu w małej wioseczce gdzie i owszem widać było zawsze jakieś fajerwerki ale to nie było to czego chcieliśmy doświadczyć. W tym roku czas pomiędzy 23:55 a 00:10 na przełomie roku spędziliśmy obserwując z fajnego punktu widokowego bawiące się miasto 🙂 . Jak dojechaliśmy na miejsce okazało się, że nie byliśmy jedynymi osobami, które właśnie w ten sposób chciały przeżyć kulminacyjny punkt pomiędzy Starym a Nowym Rokiem. Było warto 🙂 . I chociaż mój warsztat fotograficzny pozostawia jeszcze bardzo dużo do życzenia to to, co widziały nasze oczy i co czuliśmy w tej chwili pozostanie już na zawsze nasze. Mam świadomość, że to marzenie może Wam się wydać mało istotne, nieciekawe i nic nadzwyczajnego w tym nie ma – ale dla nas znaczyło ono bardzo dużo. I o to w tym wszystkim chodzi aby spełniać swoje marzenia 🙂 .

sylwek-2

 

A czy Wy robicie postanowienia noworoczne? Jeżeli tak to zachęcam Was do podzielenia się nimi – być może dzięki temu zainspirujecie kogoś do podążania w kierunku spełnienia noworocznych postanowień i tym samym do spełnienia swoich marzeń. Jeżeli nie robicie postanowień to napiszcie z jakiego powodu – zawsze warto znać dwie strony medalu.

Pozdrawiam serdecznie – marzyciel.

 

Pokaż znajomym jak spełniać marzenia. Udostępnij post i polub nas na FB

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *