Po co pisać jak mam to w głowie? Ale yyy co? Oraz rozwiązanie konkursu.

img_9677

Hej 🙂

Pamiętam jak kiedyś w którejś z pierwszych książek dotyczących szeroko rozumianego rozwoju osobistego przeczytałem o tym aby koniecznie zapisać coś o czym myślimy w danym momencie. Albo widziałem to w jakimś filmie. Nie wiem czy nie był to osławiony „Sekret” – nie pamiętam. W każdym razie bardzo duży nacisk kładziono tam na zapisywanie swoich marzeń, pomysłów, idei, obmyśleń itp. itd. Od tego pierwszego razu widziałem ten motyw o zapisywaniu w bardzo wielu publikacjach, wywiadach, książkach i filmach. Tak się zastanawiałem – po jasną ciasną to wszystko zapisywać skoro mam to wszystko w głowie i w każdym momencie mogę do tego wrócić i sobie przypomnieć. Też tak myślicie? To zapraszam Was do dzisiejszego artykułu w którym poopowiadam dlaczego słowo pisane jest lepsze od myśli odłożonej na potem. Oczywiście poinformuję Was o wynikach ogłoszonego dwa tygodnie temu konkursu 🙂 – zaczynamy więc.

Sytuacja jaką każdy z Was miał zapewne niejeden raz w swoim życiu – idę sobie do sklepu – do spożywczaka albo marketu. Mam kupić kilka rzeczy. W drodze do sklepu dostaję jeszcze telefon i kolejne dwie rzeczy do zapamiętania. Oczywiście spokojnie powtarzam sobie to w myślach, dorzucam jeszcze jedną i gra. Chodzę po sklepie , ładuję do koszyka to i siamto i ucieszony wracam do domu. Po rozpakowaniu zakupów przez małżonkę dostaję pytanie – a tego/siamtego nie było? I zonk. Przecież pamiętałem wszystkie rzeczy – ale nie zrobiłem listy.

Albo sytuacja inna – dzień w pracy – lista zadań do zrobienia pięknie rozpisana w outlocku i kalendarzu. Jest fajny słoneczny dzień, więc punkty znikają jeden po drugim. W międzyczasie dostaję telefon, że trzeba zrobić jeszcze raport X albo wykonać telefon Y. OK – zapamiętuję 🙂 . Dzień kończy się ekstra – lista zadań czysta, na mailach zostały tylko dłuższe projekty do skończenia w innym czasie i poczucie dobrze spełnionego obowiązku. Do czasu, gdy kilka dni później dostaję pytanie o ten nieszczęsny raport X lub telefon Y. Znowu zonk.

Kolejna sytuacja z życia wzięta – pomysły – te najbardziej rewelacyjne wpadają zazwyczaj w najmniej oczekiwanej sytuacji. Nie wtedy kiedy ślęczymy nad rozwiązaniami jak doradcy w słynnej scenie z Ogniem i Mieczem u króla Jana Kazimierza zasypiający przy radzeniu o wojnie. Pomysły wpadają najczęściej wtedy gdy jesteśmy wypoczęci, zrelaksowani, na spacerze, podczas biegu, jazdy rowerem, autem, przed snem lub tuż po wstaniu itp. itd. Pomysł może dotyczyć czegokolwiek – na przykład sposobu na zarobienie pieniędzy. Wiele razy miałem tak, że na przykład podczas spaceru wpadało mi coś do głowy i nie zrobiłem tego co powinienem był zrobić czyli nie zapisałem tego. Po powrocie do domu zamiast zapisać świeży pomysł zajmowałem się innymi sprawami i dopiero za trzy miesiące przypominało mi się, że podczas spaceru myślałem o czymś zaiste genialnym – tyle, że za Chiny ludowe nie mogłem sobie przypomnieć czym to genialne coś było.

I wreszcie temat mojego bloga – marzenia. Poświęciłem już raz cały wpis na temat listy z marzeniami – nazwanej przeze mnie bucket list (chociaż niektórym może się wydawać, że są to dwie różne sprawy). Odpowiadałem tam na pytanie po co taką listę robić. I pokazywałem sposoby jak to robić. W każdym razie jestem pewien, że macie w swojej głowie jakieś marzenia. Pamiętacie pewnie o nich od czasu do czasu. Spróbujcie się teraz na chwilę skupić – kiedy ostatni raz przypomnieliście sobie o swoich marzeniach, które kiedyś chodziły Wam po głowie. Nawet teraz jak się skupicie to przypomnicie sobie pewną ich część. Wyobraźcie sobie, że od tej pory nie zgubicie swoich marzeń dzięki temu, że je sobie zapiszecie. Obojętnie jak ale zapiszecie. Kartka papieru, zeszyt, pamiętnik, kalendarz, word, excel, outlock, dropbox, evernote, remember i wszystkie możliwe notatniki i aplikacje komputerowe.

Prawie za każdym razem jak spoglądam na swoją listę z marzeniami doznaję uczucia, że zapomniałem o którymś z nich a właśnie zbliżają się okoliczności, które mogą pomóc mi je zrealizować. Ostatnio miałem ciekawą przygodę – przejrzałem sobie listę z marzeniami z moich początków zabawy z nimi. Miałem tam listę z marzeniami których nie udało mi się spełnić. Okazało się, że jedno z marzeń, które tam zapisałem spełniło się tyle, że około dwa lata później. Zupełnie nieświadomie spełniliśmy marzenie, które wcześniej miałem zapisane na liście, ale w skutek różnych okoliczności nie udało mi się go wtedy spełnić i byłem pewien, że nie ma szans na to by się spełniło.  Dlatego wykreśliłem je z listy marzeń do spełnienia. Aż sam się z siebie śmiałem  jak to przeczytałem i uświadomiłem sobie, że zapomniałem o tym, że to było moje marzenie. Nawet podczas tego jak je spełniałem 🙂 .

Fizyczne zapisywanie daje jeszcze jeden aspekt – przez zapisanie sobie marzenia wdrukowujemy sobie je jeszcze dokładniej w naszej świadomości. To tak jak z nauką języka – jak dorzucicie pisanie to łatwiej sobie przyswoicie słówka. A jak świadomość i podświadomość mają wdrukowane marzenia to działają tak, by stwarzać okoliczności pomagające je spełniać. Znaczy my robimy to tą świadomością i podświadomością 🙂 .

I ostatnia pozytywna sprawa zapisywania – możecie sobie uświadomić jak wiele Waszych marzeń udało Wam się spełnić. Oczywiście bez zapisywania też będziecie mieli wspomnienia i będziecie pamiętali, przynajmniej te najbardziej spektakularne sukcesy na drodze do spełniania marzeń. Zapisane marzenia dają Wam jednak możliwość przypomnienia sobie wszystkich pozytywnych odczuć. Pozwalają zmotywować się do dalszej drogi ku spełnianiu marzeń w tych momentach kiedy zaczyna się Wam wydawać, że może nie warto. Ja w chwilach zmęczenia, czy w słabszych momentach (tak – również takie mam 🙂 ) lubię otworzyć swoją listę i zobaczyć ile fajnych marzeń udało mi się spełnić od początku do końca.

Zapisywanie jest jednym z moich dawno wyrobionych nawyków i uwierzcie mi na słowo – dużo lepiej potrafię sobie zorganizować pracę, obowiązki, rozplanowanie i skoordynowanie zajęć naszej czteroosobowej rodziny i połączenie tego z aktywnościami dalszych członków rodziny i znajomych właśnie dzięki zapisywaniu. Zapisywanie pomaga mi również w sprawach związanych z marzeniami. Jestem pewien, że bardzo wiele ważnych spraw jak i bardzo wiele moich marzeń zostało by schowanych gdzieś w czeluściach mózgu gdyby nie ta prosta czynność – a przecież pisać każdy z Was potrafi. To jest naprawdę łatwe – myślę, że w którymś z przyszłych wpisów pojawią się bardziej szczegółowe sposoby na to by zapisywane informacje bardzo Was wspomagały.

Teraz obiecany wynik konkursu sprzed dwóch tygodni. Szczęśliwą zwyciężczynią została Ania S. Film z losowania nagrody, które zostało przeprowadzone rączkami mojej księżniczki znajduje się na facebooku. Laureatka już dowiedziała się o nagrodzie – serdecznie gratuluję 🙂 . Jednocześnie chcę Wam powiedzieć, że mam w głowie kolejne konkursy i nagrody – jestem ciekaw czy rzeczywiście uda mi się to wszystko zorganizować – a właściwie to dlaczego miało by mi się nie udać – jak to mawiał mój kolega „jak się nie da, ludzie w kosmos latają, musi się dać” 🙂

Pozdrawiam Was Serdecznie – marzyciel

 

Pokaż znajomym jak spełniać marzenia. Udostępnij post i polub nas na FB

2 myśli na temat “Po co pisać jak mam to w głowie? Ale yyy co? Oraz rozwiązanie konkursu.”

    1. Dla mnie też – ale taki bardzo pozytywny 🙂 . Pozwala przypomnieć sobie wiele fajnych spraw – w tym marzenia odłożone na półkę. No i pokazuje też, że mnóstwo rzeczy udało się zrealizować i dlatego warto dopisywać kolejne by za x lat znowu utwierdzić się w przekonaniu, że życie jest po to by robić fajowe rzeczy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *