O przemijaniu…..

Hej.

W tym tygodniu miał być wpis o radości ze spełnianych marzeń – tej dziecięcej, szczerej i nieograniczonej ale zostanie on przeniesiony na inny termin z dwóch powodów. Obydwa nie są zbyt radosne, jednak są bardzo ważne. Pierwszy powód, to charakter Święta przypadającego w tym tygodniu, drugi, to kruchość i przemijalność życia, która od czasu do czasu brutalnie pokazuje nam, że zbyt mocno zajmujemy się nie tym czym byśmy naprawdę chcieli wierząc, że kiedyś będzie czas na to co chcemy robić.

W tym tygodniu byłem świadkiem zdarzenia, które dość brutalnie zderzyło mnie kolejny raz z faktem kruchości  życia jako takiego i pokazało dobitnie, że stan rzeczy, który obecnie istnieje nie jest nam dany na wieczność i nie znamy momentu w którym może się zmienić. Kojarzycie tę kotkę z obrazka powyżej? Występowała w artykule o spisywaniu marzeń i ważnych spraw. To Sara, kotka, która żyła z nami od ponad trzech lat. Nie waham się użyć pojęcia przyjaciel rodziny a w szczególności naszego syna. Spokojna, wyważona, cierpliwa i bardzo mądra. Niestety przegrała starcie z dużym rozpędzonym samochodem. Widziałem to zdarzenie. Ułamek sekundy i ileś wcześniej złożonych sytuacji spowodowały, że w jednej chwili wszystko wydaje się ułożone i radosne, a za chwilę już nic nie jest takie samo.

Fakt, który niestety miał miejsce i bliskość 1 listopada kolejny raz uświadamiają mi bolesną prawdę, że nie na wszystko mam wpływ i nie wszystkim jestem w stanie kierować. Nie znam dnia ani godziny kiedy może mnie na tym świecie po prostu nie być. Dlatego nie powinienem odkładać swoich marzeń na kiedyś tam.

Dzisiaj kolejny raz zobaczyłem informację o pewnej australijskiej pielęgniarce Bronnie Ware, która napisała książkę o swoich rozmowach z ludźmi, którzy wiedzieli, że umierają. Nie czytałem samej książki, jednak znam sam przekaz i on również miażdży w fotel. Okazuje się, że to za czym gonimy w trakcie całego życia pod jego koniec nie napawa nas dumą i wcale się nie cieszymy z tego, że mieliśmy mega wypasiony dom, sześć samochodów i spuchnięte od kasy konto bankowe. Pięć tematów  które najczęściej się przewijały w rozmowach z tymi osobami to:

–  Żałuję, że nie miałem więcej odwagi żyć życiem prawdziwym dla mnie, a nie życiem, którego oczekiwali ode mnie inni.

– Żałuję, że pracowałem tak ciężko.

– Żałuję, że nie miałem odwagi wyrażać swoich uczuć.

– Żałuję, że nie pozostawałem w kontakcie ze swoimi przyjaciółmi.

– Żałuję, że nie pozwoliłem sobie być szczęśliwszy.

Te zdania dobitnie pokazują, że niekoniecznie liczy się to co dzisiaj uważamy za najważniejsze.  O książce Bronnie Wart dowiedziałem się z bloga Michała Pasterskiego i przekazałem Wam oczywiście za jego zgodą. Szczerze polecam Wam jego artykuł na ten temat.  Kliknięcie w linka przekieruje Was na stronę z tym artykułem – naprawdę warto to przeczytać. Co ciekawe wg autorki książki nie padły następujące słowa:

– Żałuję, że nie miałem więcej pieniędzy,
– Żałuję, że nie byłem bardziej sławny,
– Żałuję, że nie zaliczyłem więcej dziewczyn / facetów,
– Żałuję, że nie zrobiłem większej kariery.

Drodzy marzyciele. Pozostawiam Was dzisiaj z ważnymi przemyśleniami.

Pozdrawiam

marzyciel

Pokaż znajomym jak spełniać marzenia. Udostępnij post i polub nas na FB

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *