O Kasi, jej rzece i wyspie i o tym, że pomimo wszystko można spełniać marzenia.

Hej 🙂

Drodzy marzyciele – zeszłotygodniowa akcja pomocy Szymkowi przerosła moje oczekiwania za co serdecznie Wam dziękuję. Chyba właśnie dzięki tej akcji odezwała się do mnie w wiadomości prywatnej pewna Kasia. Jej historia zbiła mnie z nóg. Chcę o niej opowiedzieć ponieważ swoją postawą, podejściem do życia i przeciwności losu oraz chorób z którymi się zmaga, dała mi bardzo wiele do myślenia. Kasia pokazała mi, że można marzyć i spełniać marzenia w każdym, nawet bardzo trudnym momencie swojego życia. Jedno ze zdań, które do mnie napisała zostanie w mojej głowie na zawsze jako wzór do naśladowania, jako wyraz dojrzałości i wytrwałości. Wy – czytelnicy mojego bloga – możecie pomóc spełnić Kasi marzenia na kilka sposobów. Zapraszam do przeczytania historii o tej niezwykłej osobie.

Gdy w niedzielę przed godziną 18:00 otrzymałem wiadomość od Kasi z zapytaniem o to, czy mogę na blogu lub na Facebook-u umieścić informację o akcji fundacji „słoneczko” nie przypuszczałem, że dostanę takiego przebudzenia, takiej dawki emocji. Z wiadomością był przysłany link do strony na której zbierane są pieniądze na leczenie Kasi. Czytałem zawarty tam opis i powiem Wam, że to był kolejny moment z tych, które pozostają w głowie i krzyczą. Łzy cisną się do oczu i aż ciężko jest przełknąć ślinę by zahamować wzruszenie. Zresztą najlepiej zrobicie sami czytając jej historię.  „Kasia przyszła na świat, choć nikt o niej nie marzył, nikt też specjalnie na nią nie czekał. Urodziła się inna, słabsza, pokrzywdzona, z porażeniem mózgowym, malutka zaledwie 900 gramów – mniej niż torebka cukru. Nikt nie dawał szansy na żadnym etapie jej życia. Ona jednak pięła się do przodu, łamała schematy, odraczała wyroki. Nikt nie dawał jej szansy na przeżycie, a ona wciąż jest, żyje, doświadcza tego życia, mało tego, zdążyła je pokochać. Miała nie chodzić, nie mówić, a poprzez upór sama sprawiła, że dzisiaj możemy spotkać ją na spacerze, rozmawiać z nią całymi godzinami. Przez ten czas nie usłyszymy słowa skargi, nie wyczujemy w głosie smutku, czy rozgoryczenia…”

Postanowiłem do niej napisać, chociaż czułem strach i zakłopotanie. Nie wiedziałem jak powinienem to zrobić, nie miałem wcześniej okazji rozmawiać z osobą będącą w takiej sytuacji jak Kasia. Postanowiłem więc pójść na żywioł i pisać do niej to co mi mówi serducho, bez zbytniego zastanawiania się. Zapytałem Kasię, czy pozwoli, że przybliżę jej postać czytelnikom mojego bloga, czy zgodzi się na pomoc w takiej formie. Zgodziła się oczywiście opowiadając przy okazji o swoim blogu prowadzonym na FB. Zapytałem następnie o to czy zmagając się z tyloma chorobami znajduje czas na marzenia i spełnianie marzeń. To co mi odpowiedziała wywaliło bardzo mocno mój dotychczasowy sposób patrzenia na świat znajdujący się wokół mnie. Napisała dokładnie tak:

„Cześć    Jakub  , po  pierwsze    nie   jestem    tak   bardzo   chora  po prostu  mam  Porażenie Mózgowe    FAS i  Cukrzycę  . Oczywiście  , że   spełniam    swoje     marzenia  Obecnie jest aktywna zawodowo, współtworzy radio internetowe „Czatowa Nuta”, pomaga także jako wolontariuszka. Mimo że mam cukrzycę, dziecięce porażenie mózgowe i FAS (alkoholowy zespół płodowy) – staram się żyć pełnią życia na miarę swoich możliwości, udało mi się skończyć kurs wprowadzenia do psychologii, organizowany przez Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne i Uniwersytet Warszawski, oraz kurs pierwszej pomocy przedmedycznej. Ukończyłam internetową szkołę o specjalności promotor zdrowia z dieto-profilaktyką.  Chciałabym    aby   mój   blog   stał   się   inspiracją   dla  ludzi    , żeby   uczyć    się  wspólnie   pozytywnego    myślenia   i żeby   dzielić   się    z  innymi    tą  wiedzą  – rozumiesz  ?? Bo   tylko   w  taki   sposób    dobro    może    docierać  do   tych  , którzy   tej   pomocy    potrzebują”

Po przeczytaniu tej wiadomości przez kilkanaście minut siedziałem w zgaszonym aucie na parkingu przy halach magazynowych i nie bardzo potrafiłem przerobić w głowie to co przeczytałem. Kasia pomimo tego w jakiej sytuacji się znajduje, pomimo walki dość nierównej jaką toczy pisze do mnie, że nie jest tak bardzo chora i że jej marzeniem jest pomoc przez inspirowanie innych swoją historią i swoim blogiem. Chce by inni dzięki niej mogli się uczyć pozytywnego myślenia. A ja będąc w pełni sprawnym zdrowym facetem posiadającym wszelkie warunki by na przykład spełnić swoje marzenie o porozumiewaniu się biegle językiem angielskim doszukuję się różnych pierdołowatych przeszkód, które mi to uniemożliwiają. Zrobiło mi się samemu przed sobą wstyd.

Kasia poprosiła mnie o pomoc, a sama nie wie jak bardzo mi pomogła. Moi drodzy marzyciele. Pokazaliście w zeszłym tygodniu jaka siła w Was drzemie, ile razem możemy zrobić. Mój apel w sprawie Szymona dzięki Wam został obejrzany ponad 2,5 tysiąca razy. Artykuł został przeczytany przez ponad pół tysiąca osób. Wielu z Was dołączyło do akcji – to pokazało mi, że wspólnie mamy siłę by pomagać spełniać marzenia innych. A uwierzcie mi – każda pomoc, każda interakcja jest lepsza niż żadna.

Kasia prowadzi na Facebooku bloga w formie codziennych postów. Opowiada w nich piękne historie oraz ukazuje codzienne życie z FAS i cukrzycą. Przeczytajcie proszę ten fragment:

„11 września poniedziałek 2017
Witajcie , drodzy czytelnicy – dzisiejszy wpis będzie o szczęściu Co to znaczy być szczęśliwym ? Na początek warto się zastanowić nad znaczeniem słowa szczęście. Słownik języka polskiego podaje trzy znaczenia tego słowa: 1.”pomyślny los, pomyślność, powodzenie”, 2. „uczucie zadowolenia, upojenia, radości; szczęśliwość, to wszystko, co wywołuje ten stan”; 3 „zbieg, splot pomyślnych okoliczności, szczęśliwe zrządzenie losu; pomyślny traf, przypadek”. W tej pracy rozpatrywane będzie drugie znaczenie pojęcia szczęście. Celem moich rozważań będzie
określenie, kiedy człowiek jest szczęśliwy, co mu jest potrzebne do szczęścia. Moja teza brzmi: szczęście człowieka zależy od różnych czynników, a dla każdego szczęście jest czymś innym. Dlatego będę pisać o sobie, kiedy ja byłam i kiedy jestem szczęśliwa. Podam także przykłady z literatury i filmu. Moje szczęście ma bardzo ważny, mój własny charakter. Jestem osobą niepełnosprawną, w swoim życiu wiele przeszłam a długie lata rehabilitacji przyniosły skutek. I to jest właśnie moje szczęście. W 1997 r. miałam operację prawej nogi. Polegała ona na wydłużeniu ścięgien
aparatem Ilizarowa. Miałam codziennie o 1 mm wydłużaną nogę. Metoda ta była bardzo bolesna. W tym czasie bardzo pomogli mi moi wspaniali przyjaciele wolontariusze. 13 maja 1997 r. pojechałam z rodzicami do profesora na zdjęcie aparatu. Myśleliśmy, że to będzie najszczęśliwszy dzień w naszym życiu, nagroda za dotychczasowe codzienne cierpienie. Po
zdjęciu aparatu okazało się jednak, że wszystko wróciło, cały przykurcz i operacja nie przyniosła żadnego efektu. Jakie to jednak ważne nie załamywać się niepowodzeniami i mieć przy sobie kogoś, kto da nadzieję. Takimi osobami są dla mnie mama i tata. Są moim szczęściem. Dzięki ich staraniom i pomocy wujka z poznańskiej ortopedii jednak chodzę
samodzielnie.
Chcę jeszcze raz zwrócić uwagę na to, że szczęście się różnie objawia. Teraz podam przykład z życia rodzinnego. Przełomową datą był dzień 27 lipca 2002r. Zapragnęłam mieć młodsze rodzeństwo. Dawno o tym myślałam, ale jakoś nie miałam odwagi o tym marzeniu powiedzieć rodzicom. Wreszcie przyszedł odpowiedni moment – było to na konferencji w Wiśle. Któregoś wieczora powiedziałam rodzicom o tym, że pragnę mieć młodsze rodzeństwo. Wtedy zaczęliśmy się modlić do Pana Boga o to, żeby pomógł nam w podjęciu tej trudnej decyzji. W końcu, po długim oczekiwaniu dostaliśmy propozycję wzięcia dwóch dziewczynek – rodzonych sióstr: Ewy i Julii. Po długiej naradzie rodzinnej postanowiliśmy
zaadoptować dziewczynki. 27 lipca 2002 r. tatuś z moim starszym bratem Pawłem pojechali na Suwalszczyznę po babcię. W drodze powrotnej zabrali Ewę z domu dziecka w Szymonowie. Ja z mamą czekałyśmy na nich w domu. Usiedliśmy do wspólnej kolacji a potem pomogłam wykąpać Ewę i czytałam jej na dobranoc „Kołaczyka”. Czułam się w tym momencie bardzo szczęśliwa. Dwa tygodnie później pojechałam z rodzicami po Julię. Od tej
pory minęło 8 miesięcy, dziewczynki dobrze się już zadomowiły, myślę, że są u nas szczęśliwe. Z tego, co napisałam, wynika następujący wniosek: „Miłość nie zna granic ”. Nad szczęściem można zastanawiać się podczas lektury książki Aleksandra Kamińskiego pt. „Kamienie na szaniec”. Bohaterowie tej książki opartej na faktach doznali szczęścia wtedy,
kiedy udało im się odbić Rudego z rąk Niemców. Byli szczęśliwi, że ich przyjaciel odzyskał wolność, choć bardzo przeżywali cierpienie chłopca i jego śmierć. Podziwiam bohaterów tej książki, że próbowali żyć szczęśliwie mimo strasznej wojny, która przerwała ich młode życie.
„Opowieść wigilijna” Karola Dickensa pokazuje czytelnikom bardzo wyraźnie, kiedy człowiek jest szczęśliwy i zadowolony z życia. Bohater powieści Ebenezer Scrooge był potwornym skąpcem, człowiekiem ponurym i złośliwym, który miał innym za złe, że potrafią cieszyć się życiem mimo kłopotów i problemów. Zdążył jednak się poprawić, gdy zrozumiał,
że „szczęście wtedy się mnoży, kiedy się je dzieli z innymi”. Gdy zaczął pomagać biedniejszym od siebie, dało mu to wiele radości i satysfakcji. Był szczęśliwy, bo nauczył się kochać.

Chętnie oglądam polskie seriale, a moim ulubionym jest „Na dobre i na złe”. Para głównych bohaterów, Zosia i Jakub, którzy są lekarzami w szpitalu w Leśnej Górze, szczęścia rodzinnego doznali po długich staraniach, by być razem. Teraz mają troje dzieci i wszystko co
do szczęścia jest potrzebne. Bożenka i Mareczek są szczęśliwi, bo przeszli bardzo trudną próbę życiową. Mareczek był aresztowany, ale tak się kochali z Bożenką, że wzięli ślub w więzieniu. Można by podać oczywiście o wiele więcej przykładów ludzkiego szczęścia, ale sądzę, że przedstawione przykłady wystarczą, żeby przekonać o słuszności mojego stanowiska: dla
każdego szczęście co innego znaczy, ale każdy pragnie być szczęśliwy i do szczęścia dąży. Życzę wam spokojnego wieczoru i zapraszam do komentowania .
Wasza Kasia .”

Jej wpisy, jej historia mogą bardzo pomóc osobom, które zmagają się z takimi samymi lub innymi chorobami. Kasia marzy o tym by móc pomagać swoim blogiem jak największej ilości osób. Możemy jej pomóc zostając fanami jej strony na FB. Bardzo Was proszę również o udostępnienie na swoich tablicach jej strony. Niech dotrze do jak największej ilości osób. Niech niesie swój uśmiech i optymizm tym wszystkim, którzy tego potrzebują. Zachęcam Was również do wsparcia finansowego na stronie gdzie jest zorganizowana zbiórka na zakup koniecznego w Kasi przypadku sprzętu by mogła w miarę normalnie funkcjonować. Niestety NFZ nie refunduje ani zakupu takiego sprzętu ani koniecznych do jego ciągłej pracy komponentów.

Jeszcze raz podaję Wam odpowiednie linki:

Strona Kasi na Facebooku: – https://www.facebook.com/KasiaLiszczFAS/

Zbiórka Kasi na siepomaga: – https://www.siepomaga.pl/kasialisz

Bardzo, ale to bardzo Wam dziękuję za to, że jesteście. Liczę na to, że dołożymy cegiełkę do spełnienia marzeń Kasi. Ja mocno trzymam kciuki za nią i za spełnienie jej marzeń. Udostępniajcie jej stronę, udostępniajcie stronę fundacji, mówcie o niej swoim znajomym, wysyłajcie linki na maile. Kto wie – być może historia trafi do osób, które będą w stanie wspomóc większą kwotą akcję Kasi. Być może znajdzie się dzięki Wam ktoś, kto w inny sposób jej pomoże. Liczę na Was marzyciele!

Pozdrawiam serdecznie – marzyciel.

Pokaż znajomym jak spełniać marzenia. Udostępnij post i polub nas na FB

2 myśli na temat “O Kasi, jej rzece i wyspie i o tym, że pomimo wszystko można spełniać marzenia.”

  1. TO WSZYSTKO o KASI PRAWDA
    ONA stara się głównie POMAGAĆ INNYM
    myśli o innych
    zwraca się do innych
    OBCOWANIE to spotkanie z OBCYM
    który staje się swój
    świętych Obcowanie….
    DIALOG SPOTKANIE tak tak
    ale i na przekór temu co nas otacza
    wszędzie słychać bowiem NIE NIE
    SIŁA PRZEWAGA
    Kasia pokazuje Właściwą Drogę
    Słabość kieruje nas wszystkich ku Dobru

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *