O delfinie i milionie – kontynuacja tematu o niespełnionych marzeniach.

listki-w-zimie

Hej 🙂

Jakiś czas temu obejrzałem z dziećmi uroczy film familijny sprzed kilku ładnych lat pod tytułem „mój przyjaciel Delfin” . Film jest naprawdę uroczy i szczerze polecam obejrzenie go wspólnie z dzieciaczkami – lub jak ktoś nie ma dzieci to z grupą znajomych ewentualnie sam na sam ze sobą. Ja osobiście przezywam każdy film i dość mocno się wyłączam ze świata zewnętrznego podczas oglądania więc i tak czuje najczęściej jakbym oglądał go sam. Dlaczego jednak na blogu o marzeniach piszę o tym filmie i co on ma wspólnego ze spełnianiem marzeń. Otóż ma bardzo dużo. Oprócz jednak samej fabuły, której Wam nie zdradzę aby nie psuć zabawy, opowiem o jednym bardzo ważnym zdaniu, które padło w tym filmie i które pozwala całkiem inaczej patrzeć na marzenia. Czyli co? – jedziemy 🙂

Pamiętam jak pisząc jeden z pierwszych wpisów na blogu starałem się odpowiedzieć na pytanie, co się stanie gdy nie uda mi się spełnić jakiegoś marzenia. Odpowiedź na to pytanie jest niebywale krótka i zaskakująca – tych, którzy nie wiedzą jaka zachęcam do zajrzenia na wspomniany artykuł 🙂 . Wspomniałem tam o tym, że tak naprawdę mamy setki czy tysiące marzeń, które możemy spełniać, oraz, że nie wolno robić tragedii z powodu braku możliwości spełnienia marzenia tylko z radością zabrać się do spełniania kolejnych dających równie dużą frajdę. Jakiś czas po napisaniu tego artykułu widziałem właśnie film „Mój przyjaciel Delfin” i scenę, która na dobre utkwiła mi w pamięci. Znakomity aktor Morgan Freeman w tej scenie powiedział do jednego z bohaterów filmu kilka bardzo ważnych słów. Ów bohater to młody mężczyzna, kuzyn głównego bohatera. Ten młody człowiek miał przed sobą dobrze rozwijającą się karierę pływacką, niestety w wyniku wypadku stracił możliwość spełnienia swoich marzeń związanych z pływaniem. Morgan Freeman gra poważnego profesora – specjalistę od protezowania.  W pewnym momencie załamany chłopak mówi do profesora, że całe życie marzył o pływaniu – Morgan Freeman na to: „zacznij marzyć o czymś innymna szczęście masz milion możliwości

 

Ja wiem, że czasami może się to wydawać trudne, gdy coś o czym marzycie okazuje się nagle nieosiągalnym. Ale tak całkowicie nieosiągalnym, nie tak jak moje spotkanie z Salmą Hayek na opustoszałej wieczornej plaży niedaleko jakiejś nudnej imprezy z której postanowiła się urwać by w spokoju rozkoszować się szumem fal oceanu 🙂 . Co to mogą być za marzenia? Na przykład moja żona odkąd pamiętam marzyła o zobaczeniu koncertu Michaela Jacksona na żywo. W tamtym czasie taki koncert jednak był trochę poza naszym zasięgiem. Później to marzenie zostało gdzieś zapomniane i przysypane prozą życia i tylko od czasu do czasu się odzywało przy okazji naszych muzycznych wieczorów. Smutne wydarzenie sprzed kilku lat – czyli śmierć Michaela spowodowała, że to marzenie nie zostanie nigdy spełnione. Nic tylko siąść i płakać. Albo posłuchać rady postaci granej przez Morgana Freemana i zacząć marzyć o czymś innym – na szczęście jest milion możliwości.   A propos już niedługo spełni się jej marzenie o koncercie naszego rodzimego artysty którego uwielbia 🙂 .

Jakiś czas temu ja miałem marzenie z innej kategorii. Bardzo chciałem wygrać dla nas wymarzoną randkę i zrobiłem dość sporo by mi się to udało. Wymyśliłem niesamowity scenariusz randki, zgłosiłem do organizatora konkursu i zaangażowałem w proces głosowania naprawdę dużo ludzi – być może i niektórzy z Was to pamiętają 🙂 . Nie udało mi się tego marzenia spełnić i konkurs był jednorazowy. Pozostało mi wykreślenie tego marzenia z listy – ale nie siadałem z płaczem nad wynikami losowania. Na mojej liście znalazło się podobne marzenie ale zmodyfikowane – ale nie będę o nim opowiadał – moja małżonka może to przeczytać a to ma być niespodzianka 🙂 . Na szczęście jest milion możliwości.

Ostatnio obejrzałem gdzieś na youtube niesamowity filmik o człowieku, który nie ma rąk. Był na jakimś spotkaniu z młodymi ludźmi i opowiadał o sobie i o tym co robi i co lubi robić. Wiecie co zrobił na tym spotkaniu? Zaczął grać na gitarze. Stopami. Do tej pory nie mogę się nadziwić swojemu głupiemu zdenerwowaniu w momentach kiedy bardzo chciałem nauczyć się grać na gitarze jakąś trudną frazę i mi nie wychodziło. Ja mający pojęcie o grze i posiadający dziesięć sprawnych palców u dwóch sprawnych rąk rezygnowałem z zagrania kawałka bo wydawał mi się zbyt trudny. Po obejrzeniu tego filmiku już się nie denerwuję tylko wiem, że wystarczy odpowiednia ilość ćwiczenia i spokojnie zagram co będę chciał. W każdym razie – temu człowiekowi brak rąk nie uniemożliwił realizacji marzenia w postaci grania na gitarze. Może uniemożliwił zostanie najlepszym gitarzystą świata, ale nie zabrał możliwości zadziwiania ludzi swoją grą.

Jak mi pomagają wspomniane wyżej słowa. Wiecie z wcześniejszych wpisów, że moim głównym marzeniem na te moment jest stworzenie sobie prywatnego raju, czyli miejsca gdzie będę się czuł niesamowicie swobodnie wraz z moją rodziną i odwiedzającymi nas gośćmi. Miejsce, gdzie stworzymy sobie warunki do spełniania kolejnych marzeń, do kultywowania codziennych małych radości, jak zachód słońca, zerwanie świeżych owoców ze zdrowego krzewu lub drzewa, budzenia się przy dźwięku koguta. Miejsce w którym będziemy mogli posiadać kilka rodzajów ulubionych zwierząt. W którym będzie miejsce na rozwijanie nowych umiejętności, które zawsze chcieliśmy rozwijać ale nigdy nie było miejsca ani czasu. Na dzień dzisiejszy to miejsce jest bardzo mocno sprecyzowane i jak na razie wszystko zmierza ku temu by osiągnąć ten cel i zrealizować marzenie. Ale co się stanie jak nam to nie wyjdzie? Jak nie uda nam się doprowadzić do końca tej drogi i miejsce na które patrzymy z ekscytacją nie będzie nasze? Zaczniemy marzyć o czymś innym – na szczęście jest milion możliwości.

Mój blog oprócz tego, że pozwala mi na bycie jak najczęściej w sferze swoich spełnianych marzeń pozwala mi na jeszcze jedną rzecz. Dookoła widzę coraz więcej ludzi, którzy swoje marzenia spełniają. Być może to ten mechanizm, który powoduje, że młode matki widzą mnóstwo wózków z dziećmi na ulicach. Widzę coraz więcej przypadków wyznawania tej złotej zasady – zacznij marzyć o czymś innym – na szczęście jest milion możliwości.

Kochani marzyciele – chciałbym abyście to zdanie zapamiętali i wdrażali je w życie w momentach kiedy jakieś Wasze marzenie stanie się niemożliwe do spełnienia – czego oczywiście Wam nie życzę. Ważne jest to, żebyście mieli swoją listę marzeń po to aby nigdy nie zostać z jednym ostatnim marzeniem do spełnienia. A nawet gdy okaże się, że właśnie na to ostatnie marzenie z listy padło, że nie zostanie spełnione to pamiętajcie – zacznijcie marzyć o czymś innym – na szczęście jest milion możliwości.

Na koniec tylko przypominam Wam o konkursie opisanym w ostatnim artykule, który trwa jeszcze do 18 lutego 2017 do północy. Kto ma ochotę dać szansę losowi na wygranie kursu językowego trwającego 22 miesiące z ekstra podręcznikiem – takiego, który aktualnie przerabiam ja z wielką radochą- niech wbija na mój poprzedni artykuł. Tam jest opisane co trzeba zrobić aby wziąć udział w losowaniu – a jest to banalnie proste. W przyszłym tygodniu podam wyniki losowania.

To tyle na dzisiaj. Budujcie swoje listy z marzeniami i bawcie się w ich spełnianie. Życie jest po to żeby robić fajowe rzeczy.

Pozdrawiam marzyciel.

 

Pokaż znajomym jak spełniać marzenia. Udostępnij post i polub nas na FB

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *