Najważniejsze marzenie – aby żyć – możesz pomóc je spełnić.

Hej.

Dzisiaj najważniejszy moim zdaniem artykuł na moim blogu jaki przyszło mi napisać. Kiedyś napisałem, że marzenie wcale nie musi być duże, że warto koncentrować się także na tych małych codziennych. Napisałem też, że nie ma marzeń ważniejszych i mniej ważnych. To są tylko subiektywne oceny „marzycieli”.  Jest jednak jedna kategoria marzeń, które są bardzo ważne. Stoją zapewne najwyżej w hierarchii marzeń możliwych do spełnienia. Drodzy marzyciele – bardzo Was proszę już na wstępie o udostępnianie tego artykułu jak i wszelkich zawartych w nim informacji na Waszych Facebookach, instagramach, snapach, wśród znajomych i nieznajomych i wszędzie gdzie się da. Historia, którą Wam przedstawię jest historią, która może spotkać każdego z nas, dlatego proszę przeczytajcie artykuł do końca.

Zacytuję Wam fragment opisu mamy Szymona:

„1.10.2017 r. sobota… Szymek zjadł obiad i powiedział „Mamo idę na dwór, będę o 20”. „To były ostatnie słowa mojego syna, które słyszałam przed wypadkiem. Spokojna o niego zajęłam się domowymi obowiązkami. Wiedziałam, że jest ostrożny, mądry, rozważny. Gdy o 19:00 zadzwonił telefon nie przeczuwałam nic złego. Nie przeczuwałam, że nasze życie zmieni się już na zawsze w tej sekundzie, kiedy go odbiorę. Policjant  powiedział, że syn  został potrącony przez samochód na przejściu dla pieszych, prawdopodobnie  przebiegając na czerwonym świetle. Pobiegłam od razu na miejsce wypadku, zobaczyłam buty leżące na ulicy i gęstą krew – wiedziałam, że to krew z głowy…” – drżącym głosem opowiada mama.

„W tym momencie podszedł do mnie ksiądz i powiedział „Jest katolikiem? Dałem już mu ostatnie namaszczenie…” Wszystko stanęło w miejscu… „

W momencie jak to czytałem pierwszy raz oczami wyobraźni widziałem siebie na miejscu mamy Szymona. Moja kreatywna wyobraźnia ma niestety ten minus, że przedstawia bardzo realistycznie i te negatywne strony naszego życia.  Szymek ma 14 lat, od siedmiu lat jest karateką Malborskiego klubu Kyokushin. Wg słów jego mamy nie przegrał żadnej walki i wszyscy wierzymy, że tę najważniejszą również wygra. Szymek żyje, jest w śpiączce mózgowej. Na początku lekarze dawali mu 1% szans na przeżycie. Dzisiaj rokowania są o wiele lepsze, choć Szymek nadal znajduje się w stanie krytycznym.  Chłopiec dzielnie walczy. Jego mama jest pracownicą firmy w której pracuję. Trzy cudowne kobiety, koleżanki z pracy zorganizowały grupę otwartą na Facebooku i zaprosiły tam nas – pozostałych pracowników do zorganizowania wspólnej pomocy. Opiekują się tą grupą która liczy już ponad tysiąc osób.

Pomóc można na klika sposobów. Oprócz standardowego zasilenia konta fundacji, której Szymek jest podopiecznym można zakupić rzeczy podarowane przez członków grupy na licytacje lub samemu podarować coś co być może ktoś inny będzie chciał nabyć. Całość pieniędzy z licytacji przeznaczona będzie na rehabilitację i leczenie Szymka. Na licytacjach można znaleźć przeróżne rzeczy, które mogą się okazać całkiem fajnymi prezentami dla Was lub członków Waszych rodzin. Jest mnóstwo książek, wydawnictw muzycznych, rękodzieła, biżuterii, kosmetyków, biletów na koncerty a nawet długi morski rejs piękną dużą łodzią motorową, którą opisywałem w artykule o wyprawach na dorsze. Jeżeli macie coś co może zostać przez Was podarowane na ten cel to gorąco zachęcam do kontaktu z administratorkami grupy na FB.

Drodzy marzyciele… Bardzo Was proszę o jakąkolwiek najdrobniejszą pomoc. Jeżeli nie możecie wspomóc akcji materialnie kwotą pieniędzy czy czymś co może zostać zlicytowane na aukcjach to wystarczy, że opowiecie o tej akcji swoim znajomym. Najłatwiej zrobić to udostępniając ten artykuł na Facebooku naciskając niebieski przycisk „share” znajdujący się poniżej artykułu. Możecie udostępnić artykuł z Fun Page, bądź całą stronę jak spełniać marzenia na Waszych facebookowych tablicach.  Możecie też dołączyć do otwartej grupy i zaprosić do niej swoich znajomych. Możecie opowiedzieć o całej akcji Waszym znajomym. Być może jest wśród nich ktoś kto może pokazać tę historię znacznie większej ilości osób niż ja.

Ja wiem, że nie jest to standardowy wpis, którego można by się tu spodziewać, ale nawet jeżeli chociaż jedna osoba spośród moich czytelników i nowych i tych, którzy są ze mną od jakiegoś czasu wspomoże cała akcję lub przekaże artykuł dalej to warto było to zrobić. A wierzę, że o akcji dzięki Wam zrobi się dużo głośniej i że przyniesie to realne wymierne korzyści w postaci wpływu środków na leczenie i rehabilitację Szymka. Wierzę dlatego, że jest to czyjeś marzenie, największe jakie może być na świecie, marzenie mamy o tym by jej dziecko wygrało walkę o życie, a marzenia się spełnia.

Podaję Wam linki do miejsc w których dowiecie się więcej o Szymku i jego aktualnej sytuacji, linki do miejsc gdzie można pomóc, gdzie można licytować przedmioty podarowane przez dobrych ludzi, gdzie można przekazywać swoje podarunki.

Strona fundacji „rycerze i księżniczki”, której Szymek jest podopiecznym

Otwarta grupa z licytacjami przedmiotów podarowanych przez ludzi chcących pomóc.

Strona Szymek nadziei nie traci na Facebooku

Drodzy marzyciele, do dzieła!!! Razem możemy więcej.

Pozdrawiam marzyciel.

 

Pokaż znajomym jak spełniać marzenia. Udostępnij post i polub nas na FB

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *