Mega marzenia – opowieść o determinacji z biegunem północnym w tle.

chmura-1

Hej.

Właśnie sobie uświadomiłem, że minął kwartał od momentu gdy jedno z moich marzeń urzeczywistniło się i blog „Jak spełniać marzenia” ujrzał światło dzienne. Przypuszczałem, że prowadzenie go przyniesie mi dużo frajdy ale nie przypuszczałem, że aż tyle. Ci z Was, którzy mieli okazję przeczytać moje artykuły a w szczególności artykuł o tym „czy marzenie musi być ogromne” wiedzą, że do tej pory starałem się pokazać, że rzeczy niewielkie mogą być również marzeniami, które po spełnieniu dają mnóstwo radochy. Tym razem jednak będzie mowa o innym typie marzeń. Chodzi o wielkie marzenia, takie, które wymagają niesamowicie dużego samo zaparcia, wielkiej wytrwałości i wiary w to, że się uda oraz naprawdę tytanicznej pracy i nieszablonowych działań w kierunku ich spełnienia. Dla potrzeb artykułu nazwę je mega marzeniami. Zainspirowała mnie do tego pewna nieznana mi Karolina – ale o tym za chwilę.

Nie wiem czy się ze mną zgodzicie – ale wydaje mi się, że mega marzenia są często niedopuszczane do głosu w naszych głowach z powodu strachu, że się nie spełnią. U mnie też tak kiedyś było, że wielkie rzeczy, które siedziały w mojej głowie były sabotowane przez myśli natrętnie mówiące mi, że to nie ma sensu bo i tak się nie spełni, że nigdy nie zdobędę się na jakiś tam krok z powodu braku kasy, czasu czy umiejętności itd. itp. Głównym powodem pozostaje chyba jednak kwestia strachu, że zmarnujemy swoją energię na coś co według znajomości rzeczy na dziś nie ma szansy się spełnić. Dlatego nie warto sobie tym zaprzątać głowy. Jest jeszcze kwestia opinii otoczenia – tak zwane: „co ludzie powiedzą?” (temu tematowi poświęcę osobny wpis i to pewnie nie jeden). Na szczęście są wokół ludzie, którzy pokazują, że warto marzyć o rzeczach wielkich. Zresztą większość  rzeczy i zjawisk nas otaczających jest tak naprawdę czyimś spełnionym marzeniem. Również to, że ja siedząc teraz przy biureczku córki i klepiąc w czarne kawałki plastiku z literkami mam szansę przekazać to co chcę komuś kto wpatruje się w tym momencie w inny, świecący kawałek plastiku. Bill Gates, Steve Jobs, Larry Page byli marzycielami, wizjonerami z branży IT i korzystając z wykreowanych przez nich technologii robimy to dzięki temu, że spełnili oni swoje marzenia. Nawet krzesełko na którym siedzę jest w mniejszym lub większym stopniu marzeniem Ingvara Kamprada 🙂 .

Ale do rzeczy – to jak w końcu – spytacie, warto mieć te mega marzenia czy nie? Odpowiedź może być tylko jedna – oczywiście że warto. Jest jednak jeden podstawowy warunek który uważam, że musi być spełniony. Musi to być autentycznie Wasze marzenie. Niech to nie będzie wyświechtany i pokazywany prawie wszędzie jako szczyt marzeń czerwony samochód Ferrari jako wyznacznik spełnionego marzenia. No chyba, że są wśród czytelników rzeczywiście fani motoryzacji, dla których posiadanie takowego auta jest wyśnionym marzeniem. Aby takie marzenie mogło się spełnić powinno wypływać rzeczywiście z samego serducha i na samą myśl o nim powinno podnosić się ciśnienie, rozszerzać źrenice a samo serducho powinno również przyspieszać tempo tak jakby to marzenie stało tuż za rogiem. Wtedy będziecie mieli siłę, determinację i wiarę w to, że marzenie się spełni.

Czy u mnie jest takie marzenie? Na pewno ten mój raj, który chcę budować i chociaż sama fizyczność i szczegóły tego marzenia mogą się zmieniać to sama idea nadal pozostaje na liście marzeń jako jedno z mega marzeń. Są jeszcze inne o których na razie mówić nie będę – ale o których być może kiedyś przeczytacie. No dobra – ale o co chodzi z tą Karoliną???

biegun

Karolina Czyż  – bo o niej mowa nagrała niedawno film – autoprezentację, na którym to opowiada o swoim wielkim marzeniu i o drodze jaką do tej pory pokonała by do tego marzenia się zbliżyć. Chodzi o przebiegnięcie maratonu na biegunie. No dobra – co to za marzenie – każdy z nas mógłby to zrobić gdyby chciał. Ok – żartowałem – 🙂 . Biegacze wiedzą jaki to wyczyn przebiegnięcie maratonu w naszych warunkach – niebiegacze niech przebiegną pięć kilometrów to będą mieli porównanie. Ja jeszcze nie wiem jak to jest przebiec pięć kilometrów ponieważ moje wyczyny dosięgły około czterech i nie zanosi się póki co na pobicie tego wielkiego jak na mnie rekordu. Karolina opowiada w swoim filmie o tym jak to się stało, że to marzenie wykiełkowało w jej głowie oraz ile już zrobiła aby to marzenie spełnić. Daje przy tym dużą dawkę pozytywnych emocji. I chociaż jej główne marzenie aby być pierwszą Polką, która przebiegnie ten maraton się nie spełni, ponieważ w zeszłym roku dokonała tego już jedna kobieta z Polski,  to i tak nie rezygnuje z niego ponieważ marzeniem jest tak naprawdę przebiegnięcie tego maratonu. Karolina nagrała ten film z jeszcze jednego powodu – urządziła zbiórkę, która ma pomóc jej w spełnieniu tego marzenia – link do tej zrzutki będzie na końcu artykułu, tak jak i pozostałe linki. Jak trafiłem na Karolinę? Część z Was ją pewnie zna, chociaż nie wie, że to ona  – prowadzi dość znany FunPage „słowem w sedno” 🙂 . Tam umieściła ten film.

Co ja wyciągnąłem z tego filmu dla siebie? Po pierwsze utwierdziłem się w przekonaniu, że marzenia są po to by je spełniać. Po drugie – mega marzenia – jeżeli są naprawdę moje – z bardzo dużym prawdopodobieństwem zostaną spełnione, chyba, że zalegnę na kanapie z browarem w jednej dłoni i z pilotem od TV w drugiej na dwadzieścia, trzydzieści lat marząc o szóstce w lotka. Po trzecie – są różne drogi i sposoby by wspomóc spełnianie swojego marzenia. Po czwarte – to fajne uczucie gdy można przyczynić się jakoś do spełnienia czyjegoś marzenia 🙂 . Po piąte – to, że szczegóły marzenia mogą się nieco zmienić – podobnie  jak u Karoliny fakt, że nie będzie pierwszą Polką, która zaliczy ten maraton – nie musi zniweczyć planów z nim związanych.  Kochani – zachęcam do obejrzenia, czy odsłuchania filmiku oraz jak ktoś chce do  dorzucenia zeta, dwóch lub więcej na jej wyprawę na biegun.

Karoliny nie znam (poza krótką wymianą wiadomości przed publikacją posta), ale mam nadzieję, że po przebiegnięciu maratonu uda mi się z nią dłużej porozmawiać abyśmy i ja i Wy mogli dowiedzieć się jak spełniać marzenia. Osobiście trzymam kciuki aby jej się udało. A jak jest u Was z mega marzeniami?  Idziecie w kierunku swoich biegunów?

Obiecane linki:

zrzuta ,

film Karoliny ,

o wspomnianym maratonie .

Pozdrawiam serdecznie – marzyciel

 

Pokaż znajomym jak spełniać marzenia. Udostępnij post i polub nas na FB

2 myśli na temat “Mega marzenia – opowieść o determinacji z biegunem północnym w tle.”

  1. Piękny wpis aż chciałabym mieć jakieś ogromne marzenie! 🙂 A Karolina musi być naprawdę silna i zdeterminowana. Szczerze życzę jej powodzenia 🙂

    1. Jestem pewien, że Karolina spełni swoje marzenie – nawet jeżeli nie w tym roku to w przyszłym na pewno 🙂 Warto podglądać takich zdeterminowanych ludzi i przejmować od nich dobrą energię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *