Jupiii – pierwszy blogowy konkurs z ekstra nagrodą – i wynik styczniowej potyczki z nawykami.

zachod-10

Hej 🙂

Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o tym jak poszło mi w pierwszym miesiącu z wyrabianiem trzech nawyków i dlaczego nie jest tak różowo jak mogłoby się wydawać. Jak wychodzi mi samodzielna nauka angielskiego i dlaczego to mi się tak bardzo podoba. Jak spełniło się moje kolejne marzenie, oraz najważniejsze – jak wziąć udział w pierwszym blogowym konkursie umożliwiając sobie zdobycie atrakcyjnej nagrody.  Jest tego sporo więc aby nie przedłużać zaczynamy.

Jak pamiętacie z wpisu o trzech nawykach i Kamilu Stochu na styczeń wyznaczyłem sobie trzy nawyki do wyrobienia. I udało mi się to w stu procentach 🙂 – jasne – tylko tak sobie gadam. Przypominam o tym, że nawyk buduje się od 20 do 70 dni – widać dwa z nich potrzebują tej górnej granicy. Udało mi się utrwalić jeden nawyk – mianowicie owoc każdego dnia. W styczniu nie zjadłem żadnego owocu tylko jednego dnia. I rzeczywiście jest tak, że w pewnym momencie dnia – najczęściej około 13 – 14 przed obiadem kiedy czuję głód sięgam po owoc. Jak wyjeżdżam w teren to mam przygotowane jabłko czy banana by zamiast rozglądać się za średnio zdrowym kurakiem z drive tru przegryźć coś co da mi oprócz uczucia sytości dużo witamin. Mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że ten nawyk mam wyrobiony. Pozostałe dwa – cóż – muszę jeszcze popracować. Woda – o ile pracując stacjonarnie nie ma problemu bo średnio co godzinę łykam plus minus pół szklanki jak tylko poczuję delikatną suchość w ustach to w terenie czy w weekendy gdy pracuję na dworze jest już gorzej. Po prostu zapominam i dopiero przy wieczornym ogarnianiu minionego dnia okazuje się, że dzień minął mi na dwóch kawach, herbacie i browarze. W lutym już jeżdżę z butlą wody i  w weekend na dworze też czeka na mnie dość zimny o tej porze cudowny napój.

A jak mi idzie z angielskim. Zgodnie z tym co sobie założyłem – czyli gdy mam dzień bez wczesnego wyjazdu w teren przed pracą poświęcałem godzinę na lekcje angielskiego. W te dni również oglądałem około dwudziestominutowe filmy po angielsku by się osłuchiwać z językiem. Zaliczam sobie połowicznie ten nawyk ponieważ nie jestem zadowolony z faktu coraz większej ilości dni bez angielskiego. Odpuściłem weekendy w sumie nie wiem dlaczego 🙂 i dni wyjazdowe. Dlatego w lutym angielski będzie mi towarzyszył również w weekend i w dni wyjazdowe w które wrócę o sensownej porze do domu.

Opowiem Wam z czego korzystam by samemu uczyć się angielskiego. Jak już wspominałem ten język był ze mną przez studia i zawsze był moją piętą achillesową. Rok kursu stacjonarnego kilkanaście lat temu również nic nie dał. To wszystko pewnie przez brak odpowiedniej motywacji i brak systematyczności. Odbębnić na zaliczenie i tyle. Natomiast teraz – gdy sam mogę w swoim tempie poznawać ten język w domu bez stresu za bardzo sensowne pieniądze jest całkiem inaczej. Korzystam z platformy MyGrammarLab poziom A1/A2 udostępnianej przez firmę Eklektika . Co daje mi ta platforma. Uczę się kiedy chcę. Do kursu elerningowego dołączony jest bardzo praktyczny podręcznik. Kurs i podręcznik oferują mi dokładne wyjaśnienie zagadnień gramatycznych, filmy instruktażowe, ćwiczenia z pisania, z gramatyki oraz z  mowy. Sam wytworzyłem system który pozwala mi znakomicie utrwalać to co poznaję wykonując kolejne polecenia z kursu. Do nauki tym systemem nie potrzebny jest kontakt z nauczycielem (chociaż firma Eklektika oferuje wiele różnych kursów zawierających kontakt z nauczycielem – polecam prześledzić ich całą ofertę). Oprócz zadań zawartych na platformie i w podręczniku postawiłem sobie za cel tłumaczenie wszystkich treści z podręcznika i kursu a także pisanie tychże zadań w zeszycie oprócz samego wypełniania pustych pól. Oprócz tego wpisuję sobie do zeszytu i pliku nowo poznane słowa słuchając jednocześnie ich wymowy na tłumaczu Google. Co mi to daje? Otóż angażując trzy zmysły – wzrok, mowę i dotyk (pisanie) utrwalam sobie słowa, zdania i zasady dużo bardziej niż przez żmudne powtarzanie. Co jest najlepsze – w końcu zaczynam rozumieć ten język 🙂 i to jest w tym wszystkim najzabawniejsze. Szkoda tylko, że tak długo musiałem do tego dochodzić. Wiem jedno – będę mówił, czytał rozumiał i pisał w języku angielskim i dzięki temu będę mógł bawić się w bloga na cały świat nie ograniczając się do języka ojczystego. Na liście marzeń znajduje się wiele takich w których język niesamowicie mi pomoże 🙂 .

Teraz o kolejnym marzeniu które się właśnie spełnia. Jak zakładałem bloga miałem nadzieję, że będzie dla mnie narzędziem do jeszcze lepszej zabawy w spełnianie swoich marzeń oraz, że pozwoli Wam – czyli czytelnikom bloga otworzyć się na swoje marzenia i bawić się w ich spełnianie. Moim marzeniem było docieranie do coraz większej ilości osób tak – by w pewnym momencie zainteresowały się blogiem osoby i firmy, które mogą w jakiś sposób pomóc Wam spełniać marzenia. Otóż to właśnie zaczyna się dziać. Dzisiejszy wpis jest pierwszym wpisem, w którym jest możliwość wygrania nagrody ufundowanej przez firmę, której usługi i produkty mogą pomóc spełnić marzenia 🙂 . W najśmielszych scenariuszach nie przypuszczałem, że może się to stać w pół roku od powstania bloga. W ostatnim artykule na temat mojej pierwszej wizyty w Centrum Krwiodawstwa napisałem, że uwielbiam stan kiedy coś wykreowanego przez moją wyobraźnie staje się faktem – i właśnie teraz pisząc te słowa czuję to samo. Niesamowite uczucie – polecam każdemu z Was.

Kochani Marzyciele – nagrodą w konkursie jest jeden kurs MyGrammarLab czyli dostęp do platformy elerningowej przez okres dwudziestu dwóch miesięcy wraz z odpowiednim podręcznikiem ufundowany przez firmę Eklektika dzięki uprzejmości Pani Iwony Braun-Nowak pełniącej funkcję Dyrektora Szkoły. To od stopnia Waszej znajomości języka będzie zależało czy będzie to kurs A1/A2, B1/B2 czy C1/C2. Na początku trzeba będzie napisać test, który pozwoli określić jaki poziom możecie otrzymać by dał Wam jak najwięcej w Waszej przygodzie z językiem angielskim.

Co należy zrobić aby wziąć udział w konkursie. Jest pięć możliwości:

– udostępnić na Facebook-u ten artykuł naciskając poniższy przycisk „Share”.

lub

– udostępnić na swojej tablicy post z FunPage strony Jak spełniać marzenia mówiący o tym artykule.

lub

– w komentarzu do postu konkursowego na FunPage strony Jak spełniać marzenia napisać o jakimś swoim marzeniu które chcielibyście spełnić.

lub

– w komentarzu do tego artykułu napisać o jakimś swoim marzeniu, które chcielibyście spełnić.

lub

– zapisać się na newsletter.

A jak ktoś chce mieć pięć szans na wylosowanie to już wie, że należy zrobić pięć wymienionych wyżej czynności 🙂 . Każda z tych czynności to jeden los – ale nie piszcie stu komentarzy – bo to nadal jest jedna czynność 🙂 . Konkurs trwa do 18 lutego do północy. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone w artykule we wtorek 21 lutego. Mam nadzieję, że będę miał mnóstwo pracy przy zorganizowaniu wszystkich danych do losowania 🙂 .

Zatem marzyciele – jeżeli podoba Wam się nagroda lub chcielibyście komuś sprawić prezent – nie ma co czekać – do dzieła 🙂 i pamiętajcie – życie jest po to by robić fajowe rzeczy.

Pozdrawiam marzyciel.

Pokaż znajomym jak spełniać marzenia. Udostępnij post i polub nas na FB

2 myśli na temat “Jupiii – pierwszy blogowy konkurs z ekstra nagrodą – i wynik styczniowej potyczki z nawykami.”

    1. Pewnie się spełni 🙂 . Pomimo pokazanej godziny Twój komentarz bierze udział w konkursie – WordPress nie przestawia czasu automatycznie więc w rzeczywistości było przed północą :-). Życzę powodzenia w losowaniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *