Jak zjeść słonia? – czyli rzecz o spełnianiu wielkich marzeń.

 

jak-zjesc-slonia

Hej.

Dawniej wiele razy zastanawiałem się, rozmyślając o swoich marzeniach czy kiedykolwiek uda mi się je spełnić. Szczególnie te wielkie marzenia, ogromne, osadzone gdzieś w dalekiej przyszłości. Zastanawiałem się jak je spełnić? Przecież to będzie wymagało tak wiele wyrzeczeń, tak wiele pracy. A jeszcze dochodzi do tego ryzyko, że się nie uda. Jeszcze w czasach kiedy nie zapisywałem swoich marzeń lądowały one w głowie w pudełku nazwanym: „kiedyś tam być może”. Pisałem na blogu już o tym, że przez pewien okres w moim życiu połykałem treści różnych guru chłonąc je jak gąbka. Na szczęście po okresie zachłyśnięcia się nowym spojrzeniem przyszedł czas na ogarnięcie treści po swojemu i przyswojenie sobie tych najlepszych perełek. Oczywiście wybieram perełki po swojemu i po swojemu je stosuję, pewnie nie każdy będzie się z tym zgadzał – ale co tam przecież to moje życie i mogę odczytywać to co autor miał na myśli jak chcę 🙂 . Ok ale co ma do tego słoń i po co go zjadać???

Na pytanie „jak zjeść słonia” trafiłem czytając książki  lub słuchając audiobook-ów Briana Tracy. Jest to gość który zarobił niesamowicie dużą kasę ucząc innych ludzi jak zarabiać kasę. Ok może nie tylko jak zarabiać kasę ale w ogóle jak żyć i ułatwiać sobie życie. Odpowiedź na to pytanie jest bardzo logiczna i banalna.

Uwaga!!!

Słonia należy zjeść po kawałku!

No dobra. Ale co to ma wspólnego z marzeniami, z ich spełnianiem i z tym blogiem? Wyobraź sobie, że masz marzenie, takie duże, może nie największe z Twojej listy ale takie z TOP 10. Wiesz o tym, że spełnienie tego marzenia będzie wymagało od Ciebie dużo kasy, dużo czasu, dużo pracy, wiele zachodu, spotkań z ludźmi, treningów, ćwiczenia itp. itd. Każdy może tu podstawić to co się wiąże dla niego z procesem spełniania marzenia. Wrażenie jest nieciekawe. Tak jak słoń podany na półmisku z poleceniem zjedzenia go. (osobiście nie jadam słoni i bardzo lubię te mądre i dostojne zwierzęta) W kwestii uniknięcia światopoglądowych dyskusji w miejsce słonia można podstawić cokolwiek na tyle dużego by przytłaczało swą wielkością. Może to być przyczepa brukselki, wielka zamrażara lodów, wanna z roztopioną czekoladą czy wagon ugotowanych ziemniaków – obojętnie. Wracamy do marzenia. Ja będę się posługiwał jednak tak jak autor pytania słoniem.

Zjedzenie słonia po kawałku oznacza to, że należy:

  1. pokroić na kawałki dające się zjeść na raz,
  2. położyć jeden kawałek na talerzu,
  3. pomyśleć o tym jak dobrze będziemy się czuli po najedzeniu się tym kawałkiem,
  4. zjeść go,
  5. poklepać się po brzuszku.

Te pięć kroków powtarzać przez okres potrzebny do zjedzenia słonia jednak nie częściej niż pozwala nam na to nasz organizm i przynosi nam to frajdę, nie rzadziej jednak niż okres czasu pozwalający pamiętać nam smak słonia i odczuwaną z jedzenia go przyjemność. Po odpowiednim upływie czasu stwierdzimy, że zamrażarki z kawałkami słonia utworzonymi w kroku pierwszym są puste. Słonia w nich nie będzie. Stwierdzimy, że zjedliśmy całego słonia. Co prawda zajęło nam to duuuużo czasu ale słoń jest zjedzony. Cel jest osiągnięty. Marzenie spełnione.

Słonia możemy doprawiać na różne sposoby tak by nie jeść go w tej samej postaci i by nam się nie znudził. Tak samo jest z drogą ku spełnieniu dużego i wymagającego nakładu środków marzenia. Jeżeli Wasza droga do spełnienia  dużego marzenie zostanie podzielona na kawałki możliwe do spełnienia niewielkim kosztem czasu, pracy, pieniędzy itp. itd. to będzie ona dla Was dużo przyjemniejsza i łatwiejsza niż zabranie się do spełniania marzenia w aspekcie jednego zadania. Całego słonia też nie zjecie od razu, a nawet jak się to uda to z pewnością nie będzie to przyjemne. Zachęcam Was do używania kartki i czegoś do pisania by móc pokroić tego słonia na mniejsze kawałki. Ustalcie sobie po każdym kawałku słonia deser w postaci jakiejś nagrody dla Was za pokonanie kolejnego kawałka drogi. W końcu to Wasze marzenie i w drodze ku jego spełnieniu możecie się nagradzać tak często jak tego chcecie i czym chcecie 🙂 .

Pamiętajcie także o tym, że można część słonia zjeść w większym gronie. Nie bójcie się korzystać z pomocy bliskich i dalekich znajomych czy rodziny przy zjadaniu słonia. Nie ma nic złego w tym, że zapytacie kogoś o pomoc przy zjedzeniu małego kawałka słonia. Może ten ktoś strasznie to lubi robić. Całego słonia za Was nie zje, tak samo jak nie spełni całego wielkiego marzenia (chociaż i takie przypadki znam) ale pomóc rozprawić się z jakimś niewielkim elementem układanki jak najbardziej.

Wiem jedno, od momentu kiedy to pytanie i odpowiedź usłyszałem potrafię wziąć na warsztat bardzo duże marzenia bez wcześniejszych obaw o to jak bardzo dużo pracy, kasy czy czasu będzie mnie to kosztowało. Jeżeli czegoś bardzo pragnę i wierzę w to, że mogę to spełnić to kroję słonia na kawałki i delektuję się każdym zjedzonym kawałkiem wynagradzając siebie pysznym deserem który jest moją nagrodą. Po jakimś czasie okazuje się, że połowa słonia jest już zjedzona. I radochę przynosił mi każdy zjedzony kawałek, a nie tylko fakt, że zjadłem połowę. Każdy etap drogi zmierzającej do spełnienia marzenia może Wam przynosić radochę. Nawet jeżeli po zjedzeniu połowy tego słonia okazuje się, że znalazłem innego, który wygląda na smaczniejszego i ten, który został w zamrażarce zostanie tam na zawsze to nie będę rozpaczał, że go nie zjadłem w całości. Będę pamiętał o tych wszystkich smacznych kawałkach które jedzone dawały mi radochę za każdym razem, gdy kończyłem go jeść. A nowego słonia również pokroję na kawałki i będę się cieszył z każdego zjedzonego talerza. Jak przełożyć słonia na marzenie lub odwrotnie? Poczytajcie poprzedni wpis o wizualizacji. W pokrojeniu pomoże Wam wpis o zaczarowanym ołówku 🙂 w każdym razie mi pomaga.

Mam nadzieję, że od tej pory wielkie marzenia nie będą odkładane przez Was na półkę z napisem „kiedyś to zrobię” tak jak było to u mnie. Każde marzenie można pokroić na mniejsze. Każde można dzięki temu spełnić. Zakładając warunek, że nie wymarzycie sobie lotu kosmicznego na nieistniejącą planetę na której będziecie rozkoszowali się  chwilami beztroski z Salmą Hayek. Ale Wy już przecież wiecie, że najlepsza zabawa jest z marzeniami tymi do spełnienia.

Jeżeli uważacie, że ktoś powinien to przeczytać – pokażcie mu to miejsce 🙂 . Być może pomożecie komuś w ten sposób zjeść tego słonia.

Pozdrawiam Was serdecznie – marzyciel.

Pokaż znajomym jak spełniać marzenia. Udostępnij post i polub nas na FB

2 myśli na temat “Jak zjeść słonia? – czyli rzecz o spełnianiu wielkich marzeń.”

    1. Do tej pory dziwię się za każdym razem jak spełniam kolejne marzenia, że to nie jest takie trudne 🙂 Dziękuję za uznanie. Wiele dla mnie znaczy. Pozdrawiam – marzyciel.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *