Dlaczego warto próbować choć coś wydaje się nierealne? Spotkanie z Gwiazdą.

wschod-1

Hej

Coś Wam opowiem. Wyobraźcie sobie sytuację. Jesteście na zakupach w sklepie X i stoicie z koszykiem przed półką z owocami i kątem oka dostrzegacie jego/ją – obojętnie kto to będzie  – ale niech w Waszym wyobrażeniu będzie to ktoś kogo zawsze chcieliście spotkać na żywo. Strzelam np. Salma Hayek – 🙂 , Brad Pitt, Kuba Błaszczykowski, Ewa Chodakowska, boski Enrique czy Pink, dziewczyna w której jesteś zakochany, czy facet do którego wzdychasz od sześciu lat marząc o gromadce dzieci z nim. Serce wali jak młotem i już macie podejść i zagadać gdy nagle czujecie, że nogi są wrośnięte w podłogę i nie macie szansy się ruszyć a usta zasznurował Wam niewidzialny sznur. Oczywiście nie podchodzicie i nie zagadujecie bo jesteście sparaliżowani strachem – a co się stanie jak mi nie odpowie, jak wypadnę głupio, jak mnie skrzyczy, jak się obrazi, zaśmieje, popatrzy spod byka.  Mieliście tak? Ja tak miałem – na samą myśl o podobnym wydarzeniu robiło mi się gorąco. Tym razem też było mi gorąco – ale nie zrezygnowałem. Do spotkania nie doszło przypadkowo w sklepie, było ono konsekwencją mojego wcześniejszego  zachowania i zwalczenia w sobie strachu przed niepowodzeniem. To jak – gotowi na opowieść?

W swojej pracy dość dużo jeżdżę autem i dzięki temu mam okazję poznać bardzo wiele ciekawych audycji, książek, filmów (słucham – nie oglądam 🙂 ) i oczywiście mnóstwa ulubionych piosenek. Kiedyś lubiłem radio, ale wszechobecne reklamy i konkursy sms-owe skutecznie obrzydziły mi to magiczne medium. Ale do rzeczy. Natrafiłem kiedyś przeszukując przepastne przestrzenie internetów w celu posłuchania czegoś ciekawego na tajemnicze audycje w Radiu Bez Cenzury  – Pobudka Wedrussów. Są to bardzo ciekawe słuchowiska na różne tematy nie tylko o Wedrussach przeplatane fragmentami książek o Anastazji Władimira Megre i ideach opisanych w tychże książkach. Audycje zrobiły na mnie duże wrażenie ale szczególne wrażenie zrobiła na mnie prowadząca je tajemnicza Anna Maria. Jej głos był tak hipnotyzujący, że zacząłem się bać słuchania audycji podczas jeżdżenia autem 🙂 . Jej opowieści i sposób w jaki mówiła o różnych rzeczach sprawiły, że dość mocno w mojej głowie obudziły się obrazy o siedzibach rodowych. Zresztą nic dziwnego – ponieważ wychowałem się jako dziecko na niedużym kawałku ziemi z ogrodem, sadem, zwierzętami itp. W każdym razie – obudziło się we mnie nieśmiałe pragnienie dowiedzenia się kim jest ta tajemnicza Anna Maria i spotkania z nią.

Jak szybko ta myśl się pojawiła tak szybko dostała z buta od mojego przekonania, że to niemożliwe bo przecież jak można znaleźć kogoś takiego mając tylko pseudonim, audycję w radiu internetowym i znając ten głos. A co dopiero jak spotkać się z kimś takim już jak się go odnajdzie. Odpuściłem więc temat na jakiś czas – do momentu aż kolejne odsłuchane podczas podróży czy prasowania audycje spowodowały, że postanowiłem dokonać dzieła. Po niedługich poszukiwaniach odnalazłem Annę Marię prowadzącą audycje – okazało się, że jest to piosenkarka śpiewająca muzykę klubową znana pod pseudonimem ANGIE. Już w tym momencie byłem dość sceptycznie nastawiony do swojego wcześniejszego pomysłu co do spotkania z nią. Bo przecież to niemożliwe, żeby ktoś taki, kto odnosi sukcesy na europejskich listach przebojów muzyki klubowej, kto jest grany na największych dyskotekach Europy i świata chciał się spotkać z kimś zupełnie nieznanym.  Pomimo mojego optymistycznego podejścia do życia, mały wredny pesymista w mojej głowie drwiącym głosem gderał: „i tak CI nie wyjdzie ha ha ha ha ha.”

Zgniotłem tego gościa i powiedziałem mu, że się myli. Napisałem do Ani najpierw nieśmiało i niezobowiązująco a następnie z propozycją spotkania się w dogodnym dla niej momencie i miejscu. Moment w którym dostałem informację o tym, że spotkanie będzie możliwe był czymś niesamowitym. Miałem niewiele czasu i musiałem dość szybko zorganizować się by być w wyznaczonym przez nią miejscu i czasie. Oczywiście serducho waliło mi jak młotem i chciało wyskoczyć – poddałem się jednak pełnemu zaufaniu, że wszystko będzie ok i rzeczywiście się spotkamy. Następnego dnia będąc już w mieście w który mieliśmy się spotkać czekałem na wiadomość. Akurat tego dnia coś zadziało się z moim telefonem i czekając na wiadomość zająłem się pracą. Sygnał dźwiękowy miał mi dać znak, że Ania odezwała się czy wygospodarowała godzinę na spotkanie. Niestety jack od słuchawek włożony do telefonu przygłuszył sygnały dźwiękowe i o mały włos wystawiłbym ją do wiatru. Na szczęście przeczucie kazało mi spojrzeć na telefon a tam informacja, że czeka na mnie za niecałe pół godziny na dziedzińcu pięknego zamku. Serducho mi wyskoczyło z ramy 🙂 . Spakowałem się i poleciałem szukać zamku.

I wiecie co?  – spotkałem się z nią 🙂 . Poszliśmy na spacer, spędziliśmy z godzinę  – może trochę więcej na bardzo ciekawej rozmowie, dostałem od niej prezenty i przede wszystkim niesamowite uczucie, że marzenia się spełniają. Chłonąłem tę chwilę, świeciło słońce, śpiewały ptaki a ja uczestniczyłem w czymś co mi się nawet w tamtym momencie wydawało niemożliwe. I choć dla wielu z Was może się to wydawać takie zwyczajne to dla mnie była to wykreowana przeze mnie chwila, która najpierw była tylko niewielkim mgnieniem w głowie, następnie nieśmiałą wizją aż w końcu marzeniem by tego dokonać. Chociaż od tamtego czasu minęły już ponad dwa lata niezwykle ciepło wspominam tę przygodę i jak oglądam teledyski Ani lub słucham jej audycji to uśmiecham się wspominając to co czułem jak spełniało się moje marzenie.

Jeżeli wpadnie Wam do głowy jakieś marzenie, i pesymistycznie nastawiony gnomowaty koleś w Waszej głowie zacznie Wam wrzeszczeć do ucha, że to się nie uda, że nie ma szans to mu skopcie tyłek i weźcie się za realizację. Jeżeli będziecie potrzebowali do spełnienia tego marzenia kogoś jeszcze, jeżeli będziecie potrzebowali pomocy, czyjejś reakcji, zaangażowania to nie bójcie się o to pytać. Najgorsze co może Was spotkać to odmowa. Nawet jak będzie to odmowa z drwiącą kpiną, ze zlekceważeniem, czy wyniosłością to nadal będzie tylko odmowa. A Wy będziecie wiedzieli wtedy, że na tego kogoś nie możecie liczyć i zmienicie kurs na inną stronę. Nie bójcie się swoich marzeń. Nie bójcie się iść w stronę ich spełnienia. A nawet jak nie uda Wam się jakiegoś spełnić to przecież macie ich całą listę i macie jeszcze mnóstwo czasu by je spełniać a poza tym wiecie, że nic się nie stanie jak nie uda Wam się jakiegoś spełnić.

Mam nadzieję, że po zapoznaniu się z moją przygodą podejdziecie do swoich marzeń z większą wiarą na ich spełnienie. Bierzcie swoje zaczarowane ołówki i zabierajcie się za rysowanie marzeń. A jak wyda Wam się za duże to wiecie co trzeba zrobić – zjeść słonia po kawałku 🙂 . Niżej macie kilka linków, które pokażą Wam ANGIE i Annę Marię 🙂 . miłego słuchania i oglądania.

 

 

Pozdrawiam marzyciel.

Pokaż znajomym jak spełniać marzenia. Udostępnij post i polub nas na FB

4 myśli na temat “Dlaczego warto próbować choć coś wydaje się nierealne? Spotkanie z Gwiazdą.”

  1. Siła do marzeń po tym kiedy jakieś już się spelnilo jest niesamowita! 🙂 A ten mały wredny stworek – dobrze że go nie posluchales 😀

    1. Dla bardzo wielu osób, których życie i marzenia są zgodne z lekturą na pewno tak. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *