Czy spełnione marzenie może nie smakować?

zachod-14

Hej 🙂

Z uwagi na to, że w moim życiu bardzo dużo dzieje się wokół marzeń i poświęcam na tematy związane z marzeniami bardzo dużo uwagi mogę na podstawie swoich doświadczeń powiedzieć o tym, że spełnione marzenie może nie smakować tak jak się to wcześniej wydawało. Jak to jest z tymi marzeniami? Czy można wyeliminować takie, które nie będą nam smakować, które nie dadzą nam maksa z przewidywanych emocji i uniesień. Jakie kroki podjąć by się nie rozczarować po spełnieniu marzenia. No i w końcu – czy u mnie zdarzyły się marzenia, które nie smakowały tak jak sobie to wyobrażałem.

Jestem pewien, że każdy z Was miał w swoim życiu sytuacje w której okazało się, że efekt tak wyczekiwany i wyśniony w najmniejszym stopniu nie pokrył się z tym co sobie wcześniej wyobrażaliście. Spróbujcie sobie chwilę pomyśleć i przypomnieć takie wydarzenia. Może być to coś w stylu – zawsze chciałem latać samolotem, czy spróbować skoczyć na bungie – po czym jedyne co sobie przypominacie to mniejsze lub większe perturbacje żołądkowe pomieszane z panicznym strachem. Albo mniej hardcorowe marzenia kulinarne. Zawsze chciałem zjeść langustę 🙂 . Czy cokolwiek innego – trufle, kawior, ośmiornicę, czy sałatkę ze szpinaku (nie wiem czy jest ktoś kto ma takie szpinakowe marzenie) – i w cudowny dzień na dalekiej wyspie dostajecie to do zjedzenia i nie dajecie rady tego przegryźć.

Może powyższe przykłady są dość drastyczne w porównaniu efektu oczekiwanego z efektem uzyskanym. Ale w życiu marzycieli zdarzają się sytuacje mniej drastyczne, pokazujące jednak, że nie zawsze to o czym marzymy daje nam to co oczekujemy po spełnionym marzeniu. Nie jestem typem podróżnika (przynajmniej na razie) ale wyobrażam sobie sytuację taką, że w końcu docieram do wymarzonej krainy np. do Indii. Fascynuje mnie hinduskie podejście do tematów związanych z medytacją, ze smakowaniem tu i teraz i kamasutra oczywiście 😉 . Ale po dojechaniu na miejsce może okazać się, że mój obraz był na tyle wyidealizowany, że nijak ma się do prawdziwych realnych Indii. Mam nadzieję, że już jak obudzi się we mnie żyłka podróżnika i wyląduję w Indiach to jednak trafię w rejony mocno skorelowane z pozytywnymi obrazami  w mojej głowie.

Czy jesteśmy w stanie w jakiś sposób obronić się przed negatywnymi skutkami związanymi ze zbyt wybujałymi marzeniami. Czy można skutecznie odciąć się od rozczarowań. Pewnie do końca nie da się tego zrobić. Jednak można w jakiś sposób zminimalizować ryzyko wystąpienia takiego rozczarowania. Mamy tę doskonałą sytuację, że obecnie dostęp do informacji jest tak łatwy jak nigdy w dziejach ludzkości. Jeżeli marzycie o wspomnianej podróży do Indii i nie chcecie się rozczarować to kilkoma klikami w klawiaturę jesteście w stanie przenieść się tam albo w gogle street, albo na youtube, albo na blogach osób  mieszkających w Indiach bądź tam wypoczywających. Możecie zbudować sobie realny obraz tego co tam zastaniecie i skonfrontować to ze swoimi marzeniami.

W miarę łatwo jest znaleźć osoby, które przeżyły już coś co Wy chcecie przeżyć. Jedyne co musicie zrobić to przełamać swój strach przed kontaktem z taką osobą i po prostu zapytać. Najgorsze co może Was spotkać w takim przypadku to fakt, że ten ktoś Wam nie odpowie. A to wcale nie jest takie straszne – znajdziecie drugą, trzecią czy czwartą osobę, która z przyjemnością odpowie na Wasze pytanie.

Pomimo tego, że czasami spełnione marzenie nie daje w pełni tego co sobie wyobrażałem nadal uważam, że warto jest dążyć do ich spełniania. Nie za wszelką cenę (temat na osobny wpis) ale nie można rezygnować z ich spełniania z powodu obawy, że będzie ono smakować jak za osiem a nie za dziesięć punktów. Te osiem punktów i tak smakuje wybornie. A nawet jak trafi się marzenie, które dało tylko dwa punkty to i tak lepiej, że je spełniłem niż gdybym miał się zastanawiać jak by to było, gdyby się zdarzyło.

Czy zdarzyły się w moim życiu marzenia, które nie smakowały tak jak to sobie wcześniej wyobrażałem? Oczywiście, że tak. Dwa lata temu dzięki mojej żonie udało się spełnić moje marzenie i kupiliśmy przyczepę kempingową. Może nie jakieś cudo współczesnej techniki ( i dobrze) ale całkiem ładną, czyściutką i w pełni wyposażoną przyczepę umożliwiającą podróżowanie naszej czteroosobowej rodzinie. W marzeniach miewałem wizję podróży po całej Polsce, albo nad spokojne jeziora lub nad morze. Dnie i noce spędzane w przyczepie z dzieciakami. Jak ją kupiliśmy to przez pierwsze parę dni te wizje były ciągle żywe – ale wiecie co się okazało – my wcale nie szukamy powodów do wyjazdów i przyczepa służy nam za domek na działce 🙂 . Marzenie spełnione – ale okazało się, że przyczepa to jednak takie marzenie być może na wczesną emeryturę – chociaż też w to wątpię. Jak mi się kiedyś marzyło, że będę z małżonką jeździł kamperem po całym świecie tak teraz zdecydowanie bardziej odpowiada mi wizja cieszenia się swoim skrawkiem ziemi urządzonym tak jak nam się podoba i życiu w wolnym spokojnym tempie pozwalającym cieszyć się wschodem i zachodem słońca i przelatującym nieopodal trzmielem czy innym bocianem.

Inne marzenie to wspominany już kiedyś makler giełdowy. Co ja się nawkuwałem wykresów, formacji, analizy fundamentalnej i to z własnej nieprzymuszonej woli. Chciałem być maklerem – to było moje marzenie ze szkoły średniej i początków studiów. Jak się okazało już w trakcie trwania pierwszej przygody z giełdą – to nie dla mnie. Stres i tempo związane z tą robotą na samą myśl powoduje u mnie dreszcze. Co prawda od czasu do czasu zdarza mi się coś zadziałać na giełdzie jednak biorąc pod uwagę wszystkie czynniki wolę jednak być poza tym całym giełdowym szumem. Tak jest milej i spokojniej.

Gwiazda pokera. Świat kart, ryzyka, pieniędzy i matematyki. Napatrzyłem się na guru pokerowego świata i zapragnąłem być mistrzem i wygrywać miliony dolarów. Poznałem od strony teorii bardzo dokładnie wzorce zachowań, taktyki, terminologię, szkoły itp. itd. Tylko, że uciekła gdzieś przyjemność z gry. Na tyle mocno, że coś co lubiłem teraz wydaje mi się cholernie nudne. Tutaj do samego spełniania marzeń dokładane były już kwestie związane bardzo mocno  z psychologią, endorfinami i adrenaliną. Nie polecam marzenia o zostaniu mistrzem w dziedzinie hazardu 🙂 (wielbiciele pokera zaraz mnie rozstrzelają za porównywanie pokera do hazardu) .

urobek-2013-07-13

Poszukiwanie złota 🙂 – to była fajna przygoda. Za sprawą szwagra w mojej głowie powstały obrazy, gdzie wracamy po jednej czy drugiej wyprawie obładowani samorodkami. Nie dziwię się, że pęd do złota nazywał się gorączką. Przygotowania do wyprawy podkręcały wizje stania się perfekcjonistą w wyszukiwaniu drogocennego kruszcu. Zakupiona – bardzo  droga jak na kawałek plastiku miska – specjalny ubiór i ekscytacja odkrywcy. Pierwsze dwa wyjazdy jeszcze dały mi jakieś poczucie spełnianego marzenia bo rzeczywiście znajdowaliśmy drobiny złota – do dzisiaj mam w domu 18 kruszyn. Trzeba mieć dobry wzrok by je zobaczyć 🙂 . Ale kolejne wyprawy – to już była jedynka na skali. Chociaż nie powiem – mam w planie pojechanie na łowy ale tym razem nie jako spełnione marzenie tylko bardziej powrót do przeszłości i wyciszenie się (ciekawa opcja medytacyjna)

 

Rozpisałem się. Takich sytuacji znalazłbym w swoim życiu dużo – ale wiecie co. Nie żałuję, że dążyłem do spełnienia tych marzeń. Dlatego, że dowiedziałem się, że one nie są dla mnie. Dlatego, że też dały mi pewne przeżycia. Dlatego, że gdybym ich nie próbował spełnić nie dowiedziałbym się tego, że moja prawdziwa natura idzie w inną – prawdziwą stronę.

Drodzy marzyciele – nie każde spełnione marzenie będzie dla Was dziesięć  na dziesięć. Będą ósemki, dziewiątki a czasami i jedynki. Pamiętajcie, że i tak warto jest je spełniać. Chociażby po to by zrobić sobie miejsce dla tych właściwych i wiedzieć, które z listy wykreślić. U mnie po wrażeniach z wesołego miasteczka i przeogromnym kręcącym się młocie, spadły z listy skoki na bungie, ze spadochronem i latanie odrzutowcami 🙂 .

Jeżeli mieliście podobne historie – dajcie znak w komentarzu.

Pozdrawiam serdecznie – marzyciel.

Pokaż znajomym jak spełniać marzenia. Udostępnij post i polub nas na FB

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *