Czy marzenie musi być ogromne, i kto tak nakazał?

IMG_7467

Hej 🙂

Ten artykuł jest rozwinięciem punktu piątego z poprzedniego wpisu. Pisałem tam o skalowalności marzeń. To nieprawdopodobnie prosty sposób na to by poczuć co to znaczy spełniać marzenia. Wiele lat temu jako szukający swojej drogi i swojego ja młody człowiek zacząłem poznawać świat opisywany w książkach różnych wielkich guru czegoś tam. Przeczytałem bardzo wiele książek dotyczących rozwoju, osiągania celów, zwiększania wachlarzu umiejętności itp itd. Wyniosłem z tych książek niewiarygodnie potężną dawkę wiedzy. Wyniosłem niestety coś jeszcze. Przeświadczenie, że muszę być naj. Muszę być najlepszy, mieć największe domy, samochody, podróże i oczywiście największe marzenia. W sumie nie ma nic złego w dążeniu do wciąż lepszych rezultatów swoich działań. Obojętnie czy chodzi o życie zawodowe, czy prywatne. Ale spróbujcie się na chwilę zatrzymać. Ja na przykład piję teraz kawę pisząc ten artykuł. Uwielbiam smak tej kawy, pomimo tego, że nie jest to kawa z tych szumnie nazywanych najlepszą, jaką pije świat. Pijałem w życiu różne kawy o różnych smakach i klasach i wiecie co – lubię swoją zwykłą, czarną kawę. Czy lubiąc smak kawy powinienem dążyć do tego aby pić kawę przerobioną przez zwierzęcy przewód pokarmowy? Podobno jest to najdroższa z kaw, której smak nie może równać się z niczym innym. Nie muszę – i to jest w tym najlepsze. Niezmiennie w momencie jak mam wziąć pierwszy łyk mojej porannej kawy zatrzymuję się na chwilę z myślami by poczuć się cholernie fajnie, pomimo tego, że to tylko moja zwykła poranna kawa.

W trakcie zdobywania wiedzy pod wpływem dużej dawki tak zwanego kopa, zacząłem sobie wypisywać swoje marzenia, cele długoterminowe i krótsze. Pojechałem bardzo ambitnie – odłożona bardzo gruba kasa, wielki dom, wakacje w różnych bardzo drogich miejscach na świecie, bardzo drogie luksusowe samochody, wielka firma, duże grono przyjaciół itp, itd. Spędziłem około pół roku na rozpisywaniu tych planów na mniejsze etapy, zacząłem tworzyć drogę do spełniania ich i w pewnym momencie okazało się, że ja wcale tego nie chcę. To znaczy nie jest tak, że zmartwiłbym się gdyby na moim koncie znalazło się kilka czy kilkadziesiąt milionów złotych 🙂 , ale nie chcę poświęcać swojego życia na to by tę kasę uzbierać. Dużo czasu zajęło mi zrozumienie tego, że obrazki z kasą, jachtami, autami i luksusem wykreowane przez świat mają za zadanie wbić mnie w tryb owczego pędu podążania jak osioł za marchewką przyczepioną do kija. Nieustannie biec do dalekiego celu, nie myśląc o tym czy ten wielki jacht to rzeczywiście mój cel i moje marzenie.

STOP

Nie potrzebuję wielkich spełniać największych, wymyślonych przez kogoś innego marzeń, by być szczęśliwym człowiekiem. Nikt z Was tego nie potrzebuje. Wasze marzenia są tylko Waszą własnością i tylko Wy macie prawo do tego by określać jakie one mogą być. Jednym z moich marzeń jest to – abym kolejne lata mógł budować swój raj na ziemi. Miejsce w którym będę miał bardzo dużo spokoju, natury, miejsca na zatrzymanie się i czucie się wspaniale. Nie chcę go kupić i mieć. Chcę je tworzyć przez cały czas, do momentu aż będę siwym dziadkiem – ba może nawet pradziadkiem 🙂 , zresztą siwy to już teraz jestem. Gdzie ma być ten raj? Nie na wyspie tropikalnej jak jest to pokazywane w dawnych reklamach towarzystw emerytalnych, nie nad brzegiem morza z lazurowym kolorem wody. To miejsce jest bardzo niedaleko mojego miejsca zamieszkania i jeszcze bliżej miejsca w którym mieszkałem jako dziecko. Jest to w tym momencie jedno z ważniejszych marzeń na mojej liście i ono powoli zaczyna się spełniać. Krok po kroku – kawałek po kawałku. Uwielbiam stan gdy zaczyna dziać się coś, co kilka lat temu było tylko myślą. To jest najpiękniejsze w spełnianiu marzeń – widzieć jak coś co się wykreowało w myślach zaczyna się dziać w realnym świecie.

Jedno z kolejnych moich marzeń spełni się niebawem. Spotykam się z moim przyjacielem z czasów studiów, który wraz z rodziną przyjedzie cieszyć się trzaskiem ogniska i smakiem kiełbaski upieczonej na wolnym ogniu i ziemniakami przypieczonymi w żarze. Kogoś może śmieszyć, że marzę o czymś takim, ale to było moje marzenie. W obecnym zaganianiu okazuje się, że chwile z ważnymi dla nas ludźmi schodzą gdzieś na „wieczne kiedyś tam”. Spotkanie z tym człowiekiem było zapisane na mojej liście z marzeniami i właśnie niedługo się spełni.

Spróbujcie na moment wyłączyć w głowie te wszystkie rzeczy, które ktoś w nią włożył. Spróbujcie wyłączyć nie swoje ogromne marzenia i dopuśćcie do głosu Wasze – te skromniejsze ale dające mnóstwo radochy i szczęścia. Nie musicie się nikomu chwalić tymi marzeniami, one są Wasze i mogą pozostać tylko Wasze. Bawcie się nimi. Spełnianie moich marzeń to najlepsza zabawa jaką odkryłem i żałuję tylko jednego, tego, że odkryłem to tak późno. Nie pozwólcie by ktoś Wam wmówił o czym macie marzyć, a o czym Wam nie wolno. Nie pozwólcie sobie wmówić, że coś jest tylko zachcianką, kaprysem a nie marzeniem. To jest Wasza własność. To Wy decydujecie o czym marzycie i to Wy decydujecie o tym czy chcecie je spełniać.

Cieszę się, że wykreśliłem nieswoje, ogromne marzenia z mojej listy. Kto wie może i kiedyś tam wrócą, może kiedyś znowu będą moje. Moja lista żyje. Moja gra w marzenia i ich spełnianie jest jak samo życie – w ciągłym ruchu.

Jakie są Wasze marzenia, które innym mogą wydawać się zbyt małe a dla Was są w sam raz? Zapraszam Was do wypowiedzenia się w tym temacie oraz w moich pozostałych wpisach. Każda wypowiedź może przyczynić się do spełnienia czyjegoś marzenia.

Pozdrawiam – marzyciel.

 

Pokaż znajomym jak spełniać marzenia. Udostępnij post i polub nas na FB

4 myśli na temat “Czy marzenie musi być ogromne, i kto tak nakazał?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *