Chcę, pragnę, musiałbym, spróbuję…. asekuracyjny bełkot – czy jest na to recepta?

img_9695

Hej 🙂

Zauważyliście pewną rzecz? Przypuśćmy, że macie listę z marzeniami – albo, żeby było łatwiej jedno marzenie, które od długiego czasu tłucze się po Waszej głowie. Obojętne jest to jakiego obszaru dotyczy marzenie. Niech będzie, że jest to bliższa lub dalsza podróż w jakieś mniej lub bardziej egzotyczne ale na pewno posiadające dla Was jakąś wartość miejsce. Od wielu miesięcy rozmyślacie o tym, jak chcielibyście by ta podróż wyglądała, nawet wymarzyliście sobie szczegółową listę posiłków i atrakcji plus ulubiony zestaw zachowań Waszego partnera. I co z tego – czas płynie, Wy marzycie, pragniecie i z całej siły chcecie a dalej nie dzieje się nic. Dzisiaj o słowach wytrychach sabotujących działania zmierzające w kierunku spełniania Waszych marzeń – i o recepcie na te sabotaże. Zaczynamy 🙂

Najpierw jednak słowo wyjaśnienia. Marzyciele szczególnie mocno  przyzwyczajeni do wtorkowych wieczorów – ewentualnie środowych poranków – przepraszam Was za ten poślizg, jednak wyniknął on z nawału zajęć uniemożliwiających napisanie porządnie tego, co przekazać chciała głowa 🙂 . Nadal pozostaję w rytmie cotygodniowych artykułów jednak dopuszczam do siebie myśl, że od czasu do czasu nie uda mi się znaleźć odpowiedniej chwili by w zarezerwowanym dla tej czynności momencie siąść i dokończyć dzieła. Na pewno wtedy dam znak – że artykuł będzie przesunięty a ze mną wszystko w porządku 🙂 . Dziękuję również za wyrazy troski, które do mnie dotarły  – to bardzo miłe.

Wracamy do tematu. Jestem ciekaw czy uda się Wam zrobić pewien króciutki eksperyment. Spróbujcie to potrwa kilkanaście sekund. Wypowiedzcie w myśli albo na głos zdania: Chciałbym pojechać w góry. Pragnę zwiedzić Londyn. Musiałabym rzucić palenie. Spróbuję zbudować sylwetkę fitneski. Czy jest coś co rzuciło Wam się w uszy 🙂 jak wypowiadaliście te słowa? Albo w oczy jak czytaliście? Sam się teraz śmieję jak je piszę bo wynik eksperymentu u mnie wychodzi nawet przy pisaniu tych słów. Czy zauważyliście, że na końcu zdania tam gdzie jest kropka w Waszej głowie pojawia się małe, natrętne, wszędobylskie i niesamowicie wredne słowo ALE? Chciałbym pojechać w góry, ale bla bla bla. Musiałabym rzucić fajki, ale bla bla bla. Jestem ciekaw czy tak się u Was działo.

Słowa mają ogromne znaczenie w komunikacji nie tylko ze światem zewnętrznym ale również ze sobą. Od kilku dobrych lat jestem w tym dobrym położeniu, że gadam ze sobą. Powiecie, że nic dziwnego bo przecież każdy gada, albo że jestem dziwny bo jak to tak gadać ze sobą. Ok – ja gadam ze sobą ale bardzo świadomie 🙂 nie wiem czy nie podpadam tym pod schizofrenię albo rozdwojenie jaźni ale co tam – skoro mi z tym dobrze to nie ma się co martwić. Otóż – zła wiadomość jest taka, że każdy z Was prowadzi ze sobą dialogi (wszyscy mamy rozdwojenie jaźni i trzeba nas pozamykać) natomiast dobra wiadomość jest taka, że możemy wpływać na treść rozmów i na jakość przekazywanych sobie komunikatów, a co za tym idzie na tworzenie naszego nastroju i chęci do działania. Idąc dalej tym tropem – robimy test: Przeczytajcie to zdanie: „Chcę dzisiaj wieczorem pobiegać” – co Wam się włączyło? Ale jest zimno, ale pada deszcz, ale psy biegają, ale na chodniku są odchody, ale buty mam niedopasowane, ale mi się nie chce, ale jestem zmęczony, ale jest za późno, ale inni będą na mnie patrzeć, ale, ale, ale.

A teraz przeczytajcie to zdanie:  „wieczorem wychodzę pobiegać” – i co teraz Wam się włączyło? Było jakieś ale? Chcecie więcej? ok. Zamawiam bilety do Londynu, idę na siłownię, rozpoczynam program  skalpel (kto nie wie – odsyłam do Ewy CH), kupuję gitarę, jadę na koncert, zapisuję się na kurs angielskiego, pływania, jeżdżenia koparką, wyjeżdżam zagranicę do pracy, składam papiery do szkoły, wysyłam CV do firmy x, zakładam firmę, kupuję auto, motor, zakładam bloga, rzucam fajki, odstawiam alkohol, wychodzę za mąż, żenię się, składam papiery o rozwód (wiem, że niezbyt pozytywne ale są takie marzenia 🙂 ) itp. itd.

Różnicę widać na pierwszy rzut oka – prawda? Nie ma tych asekuracyjnych słów. Nie ma możliwości aby powiedzieć po rezygnacji ze spełnienia marzenia, przecież mówiłem, że chcę zobaczyć ocean, ale dolar tak skoczył i wakacje tak szybko minęły. Przecież próbowałem zbudować klatę, ale mi nie wyszło, siłownia była za daleko a pompki są takie nudne. Próbowałem naprawdę… bla bla bla. Czasami jak z kimś rozmawiam i pytam czy zrobi to czy tamto i dostaję odpowiedź „spróbuję” z góry zakładam negatywne zakończenie. Nie mylę się w zdecydowanej większości przypadków. Nawet jak ten ktoś zacznie coś robić to i tak w przypadku niepowodzenia zawsze ma wymówkę – „przecież próbowałem”. A jak się przydarzy, że ktoś jednak zrobi to o czym rozmawialiśmy to jestem szczerze pozytywnie zdziwiony. Inaczej jest jak ktoś mówi do mnie: „zrobię to” – wtedy jestem prawie całkowicie pewien, że sprawa będzie miała pozytywny finał. I tu również mylę się w bardzo niewielu przypadkach.

Nie chcę wchodzić w rolę psychologa bo nim nie jestem – choć uwielbiam psychologię i badanie tego co siedzi w mojej i nie tylko mojej głowie 🙂 . Pewnie zachowania w zależności od tego jakich słów używamy mają swoje specjalne naukowe nazwy – być może nawet wiecie jakie. Ja natomiast piszę o tym co czuję i co działa u mnie z praktycznego punktu widzenia. Podobne mechanizmy działają na marzenia. Jeżeli będziecie wiecznie mówić, że chcecie spełnić jakieś marzenia, że spróbujecie, że bardzo się postaracie, że pragniecie z całych sił kiedyś, prawdopodobnie całkiem niedługo, przy sprzyjających okolicznościach je spełnić to powodzenia życzę 🙂 .

Najważniejsza jest decyzja, że coś zrobicie. Ona jest w tym momencie kluczowa. DECYZJA. Zrobię to. Tryb dokonany. I teraz zadanie domowe. Usiądźcie sami ze sobą i przypomnijcie sobie, albo jeszcze lepiej przeczytajcie swoją listę z marzeniami – albo chociaż jedno Wasze marzenie ale wywalając z nim wszelkie chcę, spróbuję, marzę o tym by, chciałbym bardzo, pragnę ponad wszystko. Pomyślcie o tym w trybie „zrobię to” I koniecznie dajcie znak jak Wam poszło w komentarzach.

Pozdrawiam – marzyciel 🙂

Pokaż znajomym jak spełniać marzenia. Udostępnij post i polub nas na FB

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *