Ale mi się jeszcze żadne marzenie nie spełniło! Czy aby na pewno?

niebo-6

Hej. Pamiętacie wpis o powodach przez które marzenia się nie spełniają? Jest tam punkt, który mówi o tym, że jednym z powodów jest fakt, że nie wierzymy w to, że marzenia się spełniają. Od czasu gdy zająłem się świadomie spełnianiem marzeń zauważyłem, że wielu ludzi  z którymi rozmawiam mówi wprost, że im się jeszcze żadne marzenie nie spełniło. W związku z tym nie wierzą, że ich kolejne marzenia mogą się spełnić. Też tak czasami macie? „Po co zajmować się takimi bzdurami skoro i tak się nie spełnią?” albo „jeszcze nigdy w życiu nie udało mi się spełnić mojego marzenia, to nieosiągalne”. Moim zdaniem to nieprawda, szczególnie to drugie zdanie. Chociaż jeszcze nie tak dawno – kilka lat temu sam łapałem się na tego typu myślach. Na szczęście były to bardzo rzadkie momenty i szybko były rozwiewane przez fakt, że zatrzymywałem się na chwilę i starałem się przyjrzeć bliżej faktom. Mam nadzieję, że uda mi się przekazać czytelnie to co mam na myśli i że sami zauważycie ile marzeń po drodze do dzisiejszego dnia udało Wam się w taki czy inny sposób spełnić.

Epizod pierwszy:

Mam 11 czy 12 lat. Mój nie żyjący już tata gra na akordeonie. Podobają mi się szczególnie klawisze i próbuję coś tam na nich pogrywać, ale jest ciężko. Akordeon dużo waży a ja jestem dosyć drobny. U kolegi od czasu do czasu mam szansę popróbować gry na organach – takim starym i bardzo prymitywnym syntezatorze. Za każdym razem sprawia mi to niesamowitą radochę. W domu nie było szans na to by taki syntezator kupić, to były dość odległe czasy i na takie rzeczy mogło sobie pozwolić niewiele rodzin. U innego kolegi pewnego dnia widzę syntezator z prawdziwego zdarzenia, cudowne dźwięki, mnóstwo rodzajów instrumentów, włączane rytmy, perkusja i wszystko brzmi jak prawdziwe. Oczy mam na połowę głowy. W głowie buduje mi się obraz jak siadam przy swoich organach i gram. Mogę to robić kiedy chcę bo są moje, a nie tylko raz na dwa, trzy miesiące przy okazji bycia u kolegi. Marzenie zostało zarejestrowane w mojej głowie. Szast/prast. Mija około 10 lat. Wróciłem ze zbioru truskawek w Niemczech, w kieszeni dość spora suma pieniędzy. Są wakacje między pierwszym a drugim rokiem studiów. W głowie lista wydatków które powinny być tą kasą sfinansowane. Ale stoję przed sklepem muzycznym. Wchodzę i od razu widzę to co siedzi w mojej głowie od ponad dziesięciu lat. Dotykam klawiszy i widzę tego małego chłopaka przed organami u kolegi. Kupuję je i wychodzę z wielkim kartonem na ramieniu. Czuję radość podwójnie, po pierwsze dlatego, że spełniłem swoje dziecięce marzenie, po drugie dlatego, że nie odpuściłem i nie uznałem, że ważniejsze będzie kupienie za tą kasę książek czy pozostawienie jej na zapłacenie akademika czy stancji. Widzę jak 10 letni dzieciak cieszy się przy organach kolegi bo widzi w głowie obraz, który się przed chwilą urzeczywistnił.

Epizod drugi:

Rok 1991. Mam 14 lat i uwielbiam listę przebojów programu 3 prowadzoną przez Marka Niedźwiedzkiego. To są czasy kiedy poluje się na piosenki w radiu aby je nagrać na kasetę umieszczoną  w radiomagnetofonie lub szpulę na tak zwanym szpulowcu. (Dla młodszych niż ja czytelników umieściłem linki poglądowe). Siedzę w domu w pokoju na górze z radiem i magnetofonem szpulowym. Nagrywam na szpulę 500 listę przebojów, która jest podsumowaniem wszystkich list. Są tam najlepsze piosenki z okresu prawie dziesięciu lat. Nagrywanie odbywa się przez mikrofon więc słychać wszystko to co się dzieje dookoła. Chłonę każdą nową piosenkę i niesamowicie się cieszę, że będę mógł ją później odsłuchać kiedy będę chciał. A jest jeszcze tak dużo niesamowitych piosenek na świecie, których nie słyszałem. Gdyby tylko można było mieć dostęp do wszystkich piosenek. Ależ by to była jazda. Szast/prast. Jest sobotni wieczór, robię ulubioną tradycyjną, rodzinną pizzę. Włączam  youtube. Wybieram The Best of 70, 80, 90, 00 – wyszukuję kanał gdzie jest 550 piosenek i puszczam to tak głośno jak się da. W głowie pojawia się obraz młodego chłopaka skulonego nad magnetofonem szpulowym  myślącego o chwili gdy będzie miał dostęp do prawie wszystkich piosenek świata i uśmiechającego się bo wie, że tak się kiedyś stanie.

Epizod trzeci:

Końcówka lat 90. W TV wielką popularność święci program „Jak to melodia” oglądany przez całe pokolenia. W rodzinnym domu siedząc przed telewizorem urządzam pseudo konkursy ścigając się z zawodnikami TV i całkiem nieźle mi to wychodzi. Wielokrotnie zgaduję piosenki o których nie wiedzą zawodnicy. W głowie pojawia się obraz stojącego mnie za fortepianem i naciskającego przycisk w walce o finał. Szast/prast rok 2003, stoję przed fortepianem z przyciskami. jestem w finale odcinka. Kolejne piosenki finałowe zgaduję jak z nut. W głowie pojawia mi się obraz faceta sprzed kilku lat, siedzącego przed telewizorem i marzącego o tym by znaleźć się po drugiej stronie ekranu. Te gość przed telewizorem się uśmiecha bo wie, że przyjdzie taki czas kiedy się tam znajdzie i będzie oglądany przez miliony osób.

Epizod czwarty:

Rok 1996. Żegnam się ze swoją dziewczyną w szkolnym autobusie i wysiadam, by dojść do domu. Ona jedzie dalej. Mam półtora kilometra do przejścia, jest ładna pogoda. Mam dużo czasu.  Idę i marzę. Buduję w głowie obraz siebie i tej dziewczyny jako męża i żony.  W tym obrazie jesteśmy szczęśliwymi partnerami, przyjaciółmi i kochankami. Jesteśmy również rodzicami cudownej parki, starszego chłopca i młodszej dziewczynki. W naszym domu panuje radość i szczęście. Szast/prast Jest rok 2016, październik. Piszę artykuł na bloga, moja żona z którą 20 lat temu żegnałem się w autobusie szykuje nam pyszny obiad. Uwielbia patrzeć jak ze smakiem pałaszujemy to, co z takim sercem nam przygotowuje. W naszym jasnym przestronnym domu słychać głos syna, który przed komputerem nagrywa odcinek do swojego wymarzonego kanału youtube. Cudowna wiecznie uśmiechnięta córeczka podbiega do mnie i mówiąc kocham Cię całuje mnie w rękę. Widzę tego chłopaka w długich, czarnych włosach, idącego kasztanową aleją i marzącego o tej chwili. Chłopak się uśmiecha – bo wie, że kiedyś tak będzie.

To są jedynie cztery epizody z setek, które miały miejsce w moim życiu. Moje życie nie składa się z samych dobrych chwil i spełnianych marzeń. Mam problemy i kłopoty tak jak każdy z Was. Raz mniejsze, raz większe. Jednak zdecydowanie bardziej wolę żyć chwilami opisanymi wyżej niż problemami czy kłopotami. Jeżeli opisane epizody wywołały w Was chwilę zadumy albo jakieś inne uczucia to bardzo dobrze. Spróbujcie przypomnieć sobie te momenty kiedy o czymś marzyliście. Może to być cokolwiek, gwarantuję Wam, że znajdziecie takie spełnione marzenia.

Czy bardzo marzyliście o tym by być z Waszą drugą połówką? Czy marzyliście o mieszkaniu? A może marzyliście o tym by wyprowadzić się od rodziców choćby na pokój wynajmowany w innym mieście? A kto z Was marzył o tym by dostać właśnie tę pracę, lub być może chociaż jakąkolwiek? Czy udało Wam się kupić samochód dla siebie? (moim pierwszym był wymarzony maluch – cudownie go wspominam). A kto marzył o tym by móc grać w gry komputerowe? By śpiewać dla kogoś? By przeczytać książkę ulubionego autora przy kawie w chwili gdy dzieci zajmują się sobą? Kto w zimie na dworze marzył o gorącej kąpieli? Albo  w lecie o ognisku pod gwieździstym niebem? Kto z Was chciał móc robić piękne zdjęcia i dzisiaj ma tę możliwość w telefonie zawsze przy sobie? A kto chciał kręcić filmy i też może to zrobić telefonem? Kto się wyprowadził do miasta które kocha? Kto z Was chciał się nauczyć mówić po angielsku? Kto marzył o tym by dziecko nauczyło się jeździć na rowerze? Kto chciał wyjechać za granicę i czyta tego bloga poza Polską? Kto marzył o swoim ogrodzie i dzisiaj może w nim leżeć na leżaku? Kto chciał mieć swoją firmę i pracuje teraz dla siebie? Kto chciał przebiec półmaraton i teraz myśli o maratonie? Kto chciał pozbyć się nałogu i dzisiaj już nie musi pić, palić czy robić cokolwiek innego? Kto chciał mieć dostęp do całej wiedzy świata i dzisiaj może zacząć pisać www…..  i szukać, szukać, szukać? Kto chciał usłyszeć na żywo swojego ulubionego artystę? Kto marzył by móc ugotować egzotyczną potrawę? Kto chciał namalować obraz, ulepić garnek, wyrzeźbić coś? Kto marzył o tym by być dumnym ze swoich dzieci? Kto marzył o wyjeździe do ciepłych krajów i udało mu się tego dokonać? Kto marzył o tym, by schudnąć, przytyć, zbudować masę, wyrzeźbić ciało, poprawić kondycję i mu się to udało? Kto marzył o wakacjach nad morzem, albo w górach – i dzisiaj ogląda w komputerze zdjęcia stamtąd? A kto chciał zaliczyć egzamin, zdobyć tytuł naukowy, skończyć szkołę, zdać maturę, zdobyć uprawnienia? Kto marzył o tym by mieć prawo jazdy? A może jest ktoś kto marzył o tym by pisać bloga i teraz ciesz się z każdego napisanego artykułu?

To nieprawda, że marzenia się nie spełniają. Prawdą jest natomiast to, że szybko zapominamy o tych chwilach w których cieszyliśmy się ze spełnionego marzenia. Bardzo często nasze myśli zajmują się porażkami, czymś co nam nie wyszło. Znajdźcie wolną chwilę sam na sam z sobą i przypomnijcie sobie te wszystkie chwile w których Wam wyszło to o czym marzyliście. Dobrą praktyką jest zapisanie sobie tych rzeczy na kartce – zobaczycie ile ich jest. Gwarantuję Wam, że po tym dostaniecie mega energię do tego by spełniać kolejne marzenia. Tylko proszę, nie koncentrujcie się nad tym co Wam nie wyszło – szkoda na to czasu.

Mijają dwa miesiące odkąd jestem tu z Wami i już wiem, że ten blog  to kolejne spełnione marzenie, którym będę się cieszył bardzo długo. Cieszę się, że mogę być tu dla siebie i dla Was. Wiem już, że moje artykuły przynoszą Wam pozytywne emocje. To jest kwintesencja tego co chciałem czuć w związku z moją przygodą w sieci. W niedługim czasie powstanie na blogu zakładka do miejsc w sieci tworzonych przez ludzi spełniających swoje marzenia. Mam nadzieję, że będzie tam coraz więcej linków dzięki którym będziecie mogli się zainspirować do działania na rzecz spełniania swoich marzeń.

Dziękuję Wam za te dwa miesiące i pozdrawiam serdecznie – marzyciel.

Pokaż znajomym jak spełniać marzenia. Udostępnij post i polub nas na FB

4 myśli na temat “Ale mi się jeszcze żadne marzenie nie spełniło! Czy aby na pewno?”

  1. Kolejny wpis, który przyjemnie się czyta 🙂 W ogóle fajnie zobaczyć to wszystko z innej strony, bo często ludzie skupiają się na gorszych albo smutniejszych rzeczach

    1. Lubię patrzeć z różnych stron 🙂 . Dziękuję za słowa uznania. Pozdrawiam serdecznie marzyciel.

  2. Epizod z mojego życia.

    Jako 4-5 latka chodzą z Mama na spacery, zakupy, często na wystawie, w sklepie z zabawkami oglądałam maszynę do szycia. Była piękna, pamiętam jak dziś, różowa, z pięknymi ozdobami. Pamiętam jak bardzo chciałam ją mieć, jak czekałam na urodziny, mikołajki czy święta z nadzieją, że w końcu ją dostanę.. Jednak czas płynął, a maszyna została już tylko marzeniem tej 5 latki.
    Przez te wszystkie lata, ponad 20 🙂, zostało tylko wspomnienie różowej maszyny do szycia za oknem wystawy.
    Rok 2011, okres świąteczny, wyczekiwany czas dla Wszystkich, pierwsza gwiazda, Wigilia, prezenty…
    Mąż wręcza mi prezent, dość ciężki, zapakowany w świąteczny papier, odpakowuję… I?
    Przenoszę się w czasie do okresu 5 latki i serce zamiera… Łzy. Nie wierzę.
    Do dziś nie potrafię odczytać swoich odczuć.
    Jak to jest możliwe? To było kiedyś? Czemu tak bardzo się cieszę? Teraz mam inne marzenia? Jak? Czemu? Skąd?

    Co prawda maszyna nie jest różowa,🙂 ale za każdym razem kiedy z niej korzystam, wracam myślami do tej 5 latki… I do już teraz, spełnionego marzenia z dzieciństwa.
    Kamil sprawił praktyczny prezent żonie, ale również marzenie tej 5 latki spod wystawy sklepowej.

    1. Bardzo Ci dziękuję, że opisałaś tu swoją piękną historię 🙂 . Myślę, że w każdym z nas jest dziecko, sądzę, że stąd Twoja wielka radość na widok upragnionej kiedyś w marzeniach dziecięcych maszyny. Przynajmniej ja bardzo mocno czuję to dziecko w sobie i dlatego tak dużo czasu spędzam teraz na spełnianiu marzeń, które kiedyś pojawiały mi się w głowie. Zachęcam wszystkich do tego samego – zaczynając od niewielkich dla nas, ale ciężkich do spełnienia dla tamtych dzieci marzeń 🙂 . Jeszcze raz dziękuję Ci za ten komentarz – to miejsce nabiera prawdziwej wartości właśnie dzięki takim głosom jak ten. Pozdrawiam serdecznie – marzyciel.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *